piątek, 14 marca 2014

Walka z kompostownikiem

Na jesień mężowi memu nie chciało się opróżniać kompostownika i mieliśmy więcej roboty na wiosnę. Zaczęliśmy rozrzucać kompost pod koniec lutego, a skończyliśmy w tym tygodniu ;o)
Zakompostowana została 'nieszczęsna rabata przed domem', warzywnik, iglaki, róże, winogrona i rabata pod słoneczniki.
Do kompostu wrzucam odpadki kuchenne, liście, przekwitłe kwiaty, pokosy trawy i rośliny po pieleniu rabat. Poza tym nie używamy żadnych dodatków. Nie dodawaliśmy do ogrodu od ponad pięciu lat obornika. Na jesieni chcemy go jednak zastosować, bo kompost to trochę za mało.
Namówiłam męża na zmianę miejsca kompostownika (budował go śp. teść ponad 10 lat temu), natomiast z wymianą samego kompostownika już nie podołałam. Nie dostalibyśmy tak grubych i dobrych jakościowo desek w niskiej cenie, więc mąż odciął dolne deski ze starego kompostownika i zmontował na nowo. Użył dodatkowo kątowniki, zawiasy i zamki, dzięki czemu można łatwo go otwierać. Niestety pomalowany tylko częściowo, bo zabrało mi lakierobejcy :(
PO



PRZED (dramat!)


Do nowo zmontowanego kompostownika użyliśmy nieprzerobionej części kompostu, ziemi i popiołu z kominka. Posłuchałam się Maczek, która pisała o tym na swoim blogu.

Pozdrwiam

10 komentarzy:

  1. Zdolnego masz męża :))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie-dziękuje żeby nie zapeszyć :)

      Usuń
  2. Nowy kompostownik wygląda solidnie, będzie spokój na kilka lat. U nas kompostownik ma dwie ogromne kwatery - jedną zasypujemy a druga dojrzewa. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myśleliśmy nad takim rozwiązaniem, ale nie byłoby czym go 'przepołowić'.
      heh jaki tam nowy, recyclingowy prędzej :)

      Usuń
  3. A u mnie ciągle za mały kompostownik. Jesteśmy w szale segregowania i kompostowanie, więc na ten rok jest plan: trzecia duża komora. Ale jakie szczęśliwe będą nasze dżdżownice!
    Trudno sobie wyobrazić ogród bez porządnego kompostownika, Prawda?
    Super, że masz takiego zaangażowanego męża!
    pozdrawiam,
    m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi być zaangażowany, bo bym mu żyć nie dała :P Choć ostatnio zaczęłam go wyręczać z malowania płotków, pergoli, stołu i kompostownika. To akurat musiałoby nabrać mocy urzędowej :) Do takich męskich rzeczy to się bardziej garnie :)

      Usuń
  4. Dobra robota:) rabatki również uporządkowałaś:) też dużo zrobiłam w ogrodzie gdy była pogoda, szkoda że w ten weekend musiałam siedzieć w domu...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Moj M tez zrobil nam kompostownik, od prawie dwoch lat wrzucamy do niego odpowiednie skladniki, ale musimy jeszcze poczekac, az "dojrzeje". Poki co musze kupowac kompost, by uzyznic rabaty:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerzuć zawartość kompostownika [ przesiej przez sito] uzyskasz kompost [ kompostownik przerzucamy 2 razy do roku] pozdrawiam Dusia

      Usuń
  6. Taki kompostownik to dobra sprawa. Na pewno długo Wam posłuży. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie się moim blogiem ;)

INSTAGRAM