23 maja 2014

Jak oszczędzam wodę w ogrodzie

Jestem bardzo ekologiczna w kwestii oszczędności wody w domu i ogrodzie oraz segregacji śmieci. Pilnuję tego wszystkiego i ganiam przy tym moich domowników. Oj nie mają lekko :)
Muszę zaznaczyć od razu, że nie posiadamy osobnego kranu do wody ogrodowej, co wiąże się z wyższymi rachunkami. Nie korzystamy ze zraszaczy i nie mamy zainstalowanego oczka wodnego. Nadmienię, że nie podlewam roślin codziennie tak jak to robią działkowicze, a jedynie te rośliny, które wymagają wody. W innym przypadku czekam na ulewę. Nie oszukujmy się, woda jest droga, dlatego robię wszystko, żeby na niej zaoszczędzić. To nie oznacza, że się nie myję ;o:) Zanim zaczęłam oszczędzać wodę, rachunki w moim gospodarstwie domowym wynosiły ponad 200zł za 2 miesiące przy 3 dorosłych osobach. Dziś jest to o 50zł mniej. Nie będę się rozpisywać co robię w domu, aby zużycie było mniejsze, natomiast zajmę się kwestią ogródka. 
Największą oszczędność wody otrzymuję przez zbieranie wody deszczowej. Korzystam z 'pięknych' beczek. Na rynku dostępna jest też droższa inwestycja jak automatyczny system podlewania. Deszczówka ma wiele zalet, m.in. nie zawiera chloru ani innych substancji, jest miękka i letnia. Do beczki możemy przykręcić kran, aby mieć łatwiejszy dostęp do wody (inspiracja).
Może wiecie jak w tani sposób ozdobić beczki? Nie wyglądają zbyt efektownie.


Marnotrawstwem byłoby nie skorzystanie z wody domowej. Zakupiłam zatem wiaderka po 5zł z Tesco i wykorzystuję je do zebrania wody. Posiadamy piec gazowy do ogrzania domu i wody, więc zanim woda w rurach zrobi się  ciepła, zleci zimna. Trochę zagmatwane :) Podkładam wiaderko pod prysznic, do wanny, umywalki czy zlewu.


W poprzednim poście pisałam o używaniu wodzy szarej, pozostałej po domowym myciu, kąpieli i praniu. Co do tego jestem sceptyczna, korzystam z prysznica i używam zapachowych żeli pod prysznic, szamponów i płynu do mycia naczyń. Stosuję jedynie mydło szare.

W kuchni wody zużywa się więcej, np. do płukania i gotowania warzyw. Ostatnio użyłam do podlania wody po płukaniu ziemniaków, bogatej w potas. Korzystamy z parowaru i po zrobieniu potrawy w zbiorniku znajduje się woda z wieloma składnikami odżywczymi. Można użyć też wody po gotowaniu jaj bądź warzyw (bez soli).

Oszczędzam wodę również poprzez ściółkowanie. Używam słomy, świeżo skoszonej trawy czy kory. Taka ściółka chroni glebę przed nagrzaniem i wyparowywaniem wody. Ponadto słoma odstrasza ślimaki, a kora bardziej zakwasza glebę.



Podlewając rośliny, kieruję strumień wody do korzeni, nie do liści. Podlewam rano lub wieczorem, dzięki czemu parowanie wody jest ograniczone. 

W sklepach ogrodniczych dostępny jest też hydrożel, który magazynuje wodę w doniczkach i pojemnikach (opis). Tańszym sposobem mogą okazać się zmięte szare gazety wyłożone na dno doniczek przed posadzeniem roślin. Gazety należy zwilżyć wodą, wyłożyć ziemią i posadzić rośliny. Woda utrzyma wilgoć w doniczkach.


21 maja 2014

Oszczędność w ogrodzie

Wpadła mi w ręce rewelacyjna książka pt."Oszczędny ogrodnik". Podaje ona wiele pomysłów w jaki sposób zaoszczędzić czas i pieniądze dbając o ogród. Ponadto, pokazuje jak czerpać w tego wszystkiego radość.
Streściłam dla Was i dla siebie najważniejsze z zasad:
  • Planowanie ogrodu - łatwiej zmieścić się budżecie i rozbudowywać ogród krok po kroku;
  • Kupno zdrowych roślin bardziej się opłaca - przywracając chorym roślinom zdrowia może pochłonąć pieniądze na opryski, nawozy i czas;
  • Kupno droższych narzędzi bardziej się opłaca - mogą posłużyć o wiele dłużej niż tańsze substytuty;
  • Zadbanie o jakość gleby - kompost, obornik, zielony nawóz, nawozy naturalne;
  • Zapobieganie chorobom roślin - kupno roślin odpornych na choroby bakteryjne i grzybowe, napowietrzenie gleby, ściółkowanie, sadzenie roślinnych 'odstraszaczy';
  • Uprawa własnych warzyw, owoców i ziół - planowanie nasadzeń, płodozmian, wysiew nasion wiosną w domu, ochrona roślin przed mrozem, zbiory nasion;
  • Rozmnażanie roślin - ukorzenianie sadzonek, podział roślin, 
  • Trwałe rabaty z bylin i roślin cebulowych;
  • Wymiana roślin i nasion z rodziną, znajomymi lub na forach;
  • Zmniejszenie rozmiaru trawnika - ograniczy zużycie pieniędzy na paliwo i czasu na koszenie trawy oraz pielęgnację trawnika, użycie kosiarki szpulowej;
  • Grupowanie roślin o podobnych potrzebach;
  • Oszczędność wody - deszczówka, 'szara woda' pozostająca po zużyciu w domu;
  • Własnoręczne wykonanie dekoracji ogrodowych - drewniane pergole i kraty ogrodowe, meble, donice z domowych sprzętów, mozaika, ścieżki z kamieni, żwiru, trociny, wióry darmowe z tartaku;


Udanego oszczędzania :)

13 maja 2014

Nieszczęsna rabata przed domem zamienia się w przedogródek

No tak. Moja nieszczęsna rabata przed domem (pisałam o tym TU) zamienia się już w przedogródek, za sprawą Any76 z bloga Ogrody i mój mały kawałek świata... w ogrodzie Any. Ana76 zaczęła mi doradzać mailowo i za pomocą programu do projektowania ogrodów.

 

Początkowo na rabacie miały być berberysy, ale stwierdziłam, że są zbyt ostre. Wymyśliłam sobie zimozielonego niebieskiego barwinka. I dzięki wymianie z Agnieszką za pośrednictwem Zielonej tablicy stałam się jego właścicielką przed świętami (pisałam o tym TU). Wcześniej uformowałam bukszpany w kulki i przesadziłam je na środek rabaty. Parę dni temu dokupiliśmy 3 piwonie (F. Koppius w kolorze rubinowo-fioletowym, Sorbet różowo-kremowa, Duchesse de Nemours w bieli). Cieszę się ogromnie, bo nie było łatwo namówić męża na ten wydatek. Łącznie zapłaciliśmy 60zł. 



Dosadziłam jeszcze kokorycznik. Na jesień wykopię narcyzy i tulipany, obczyszczę je i wsadzę w formie okręgów. 



Znalazłam w Mój piękny ogród świetną inspirację na kolorową rabatę przed domem. Ten projekt nie uwzględnia  piwonii, barwinka i kokorycznika. To akurat mój wymysł. Bardzo podobają mi się tu dopasowane kształty roślin i te kulki czosnku ozdobnego.
Planuję dosadzić jeszcze szałwię, czosnek ozdobny, ostróżkę białą, anafalis silberregen i przy płocie po obu stronach jasno-różową różę pnącą. Rozważam jeszcze tawułę chińską i zawilca japońskiego :)


Moja rabata już tak źle nie wygląda, wręcz zaczyna cieszyć oko. Dużo roślin jeszcze brakuje, ale Ana76 napisała mi, że lepiej już coś zacząć i po malutku dosadzać rośliny. W sumie miała rację, dzięki temu widzę każdą zmianę :)

4 maja 2014

Trochę zmian

Czekam na deszcz, a on nie chce nadejść. Przez niego nie mogę posiać ogórków, buraków, fasolki i dyni. Sucho jak pieprz. W beczkach od deszczówki też. No chyba zacznę się modlić, żeby padać zaczęło :)
W międzyczasie trochę się pozmieniało. Nie dużo. Ale zawsze coś :)
W miejscu starego brzydkiego kompostownika (TU) powstała rabata ziołowa. Wcześniej zioła znajdowały się w warzywniku, dziś mają swoje specjalne miejsce. Ziemia po kompostowniku jest bogata w składniki mineralne i zioła rosną w ogromnym tempie. To jest teren mojego męża, ja mogę jedynie pielić i pomalować rollborder :) Brakuje tylnej ścianki, ale to zostawmy na wypłatę :)


Trawa rośnie jak szalona. Nawet nie widać, że w tygodniu była koszona. Ponadto, pełno na niej mleczy i stokrotek, ale to akurat mi nie przeszkadza. Za to bardzo irytuje mnie bałagan działkowiczów za płotem. Dlatego chcę go zasłonić groszkiem pachnącym i słonecznikami.
Z warzywnika mamy już rzodkiewkę, sałatę i szczypior. Czekam na więcej :)


Powiększyłam nieco rabatę z różami, bo mąż miał problem z koszeniem trawy w tym miejscu. Skosił ją tu na "0" i zżółkła. Tak to jest jak mężczyzna się kobiety nie słucha. Im się wydaje, że we wszystkim mają rację :)
Inwestuję ostatnio w róże miniaturowe. Podoba mi się jak rosną i piękne są te miniaturowe kwiatki. Zastanawiam się czy między te róże wsadzić inne rośliny, czy może dołożyć więcej z tego samego gatunku. Hmmm... A jeśli inne to, czy ma to być lawenda, czy coś innego. Co myślicie?


Wystawiłam już donice z pelargoniami. Pewnie za wcześnie, ale ja już tak mam :)
Ta 'niezbyt reprezentacyjna' donica wisi z tyłu domu.


Pelargonie poniżej zrobiłam sama. I to pierwszy raz. Uszczknęłam z sadzonki matecznej i wsadziłam do ziemi, ówcześnie mocząc końcówkę w ukorzeniaczu. Na jesień zrobię więcej sadzonek i muszę wtedy pozaznaczać jakiego są koloru, bo coś mi się wydaje, że w tej doniczce znajdują się aż trzy :)


A te pelargonie kupiłam w zeszłym roku na targowisku. Jedne są koloru ciemnoróżowego a drugie koralowego. Mam w planach zakup tych roślin w kolorze ecru.

Przed domem są jeszcze 3 donice wiszące z pelargoniami, ale zdjęcia mi nie wyszły. Pokażę je kiedy indziej.

Do zobaczenia :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia