poniedziałek, 7 września 2015

Zaprawianie nasion

Sztucznie wyglądające nasiona fasoli, ogórka czy rzodkiewki zaczęły mnie interesować od kiedy wpadły w moje ręce. Najbardziej zdziwił mnie regularny kształt i prawie neonowy kolor...


Przeglądając internet w poszukiwaniu tajemnej wiedzy, czytam: "Zaprawianie nasion zaliczane jest do najbardziej oszczędnych, a przy tym najbezpieczniejszych dla środowiska zabiegów chemicznych". I tu zadaję sobie pytania: Co tu do cholery się dzieje? Czy uprawiam warzywnik, by stosować w nim zabiegi chemiczne? Czy chcę uprawiać warzywa ekologiczne? Po co zaburzać naturalne procesy zachodzące w glebie?


Kupując nasiona w markecie miałam większą możliwość wyboru niż w sklepie ogrodniczym. Pani spiesząca się, by sprzedać jak najwięcej, zwykle wybiera paczuszki sama, dopytując się czego klientowi potrzeba. Moja wizyta z sklepie zajmowała zawsze ok. 5 min. Dziś wiem, że muszę pilnować, aby Pani sprzedawczyni nie podała mi jakiegoś świństwa. Co na opakowaniu nasion powinno się znajdować? Chyba najbardziej rzucającą się informacją na etykiecie jest pieczątka zawierająca, m.in. nr partii i termin przydatności nasion do wysiewu.



1/3 kupionych przeze mnie nasion w sklepie ogrodniczym była zaprawiona chemią. Zaprawa ma chronić przed chorobami i szkodnikami. Zwróćcie proszę uwagę na opis szkodliwości zaprawy, zajmuje 1/2 opakowania!



Jeżeli na paczuszce nasion widnieje informacja, że nasiona poddane są inkrustacji, to oznacza, że wytworzono wokół ziarna powłokę polimerową, w której trwale rozmieszczono wybrane pestycydy.


Bywa też, że nasiona są powlekane substancją otoczkującą. Otoczakowanie nasion stosuje się po to, by zwiększyć rozmiar nasion, ułatwić równomierny wysiew oraz ograniczyć potrzebę późniejszego przerywania roślin, zwiększając rozmiar i wagę ziarenka. Otoczka składa się ze sterylizowanego torfu oraz dolomitu i glinki kaolinowej lub wapienia oraz wielu innych substancji. Niekiedy w skład otoczki wchodzą środki ochrony roślin.

 


Jest nadzieja...

Można też zaprawiać naturalnie! W sklepach znajdują się gotowe nasiona umoczone w wyciągach z ziół. Można też zrobić to samemu w warunkach domowych. Projekt-warzywnik opisuje jak to zrobić.
Dostępne są też odmiany F1 powstają przez naturalne krzyżowanie tradycyjnych odmian. Nasiona te dają obfitszy i lepszy jakościowo plon oraz są bardziej odporne na choroby i szkodniki. 
W sprzedaży możemy też znaleźć nasiona ekologiczne. Co to oznacza? Nasiona te zostały pozyskane w oparciu o naturalne metody uprawy bez użycia środków ochrony roślin i nawozów sztucznych. Ku mojemu zdziwieniu, ceny w cale nie są wyższe od innych rodzajów nasion.
I jeszcze sprawa nasion na taśmie... Według wielu źródeł mają same zalety, m.in. nasiona są selekcjonowane, łatwo się wysiewa i nie trzeba przerywać siewek. Ziarenka są umieszczone na taśmie bądź krążku z celulozy, które łatwo ulegają biodegradacji. Mnie ten rodzaj wysiewu nie przekonuje...


Nasiona można zakupić w marketach, sklepach ogrodniczych a nawet w internecie. Najważniejsze, aby nie zrobić się w przysłowiowego balona. Jeżeli chcemy mieć warzywnik, to po co stosować zaprawiane nasiona?

Pozdrawiam :)

Źródła:

3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy post. Popieram Cię w całej rozciągłości. Ja też tak uważam. Skoro mam ogród to niech będzie jak najmniej chemii. Niektóre nasiona mam swoje. Pozdrawiam:):):):)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dołączam do Was! Ja też chcę mieć naturalne warzywa z jak najmniejszą zawartością chemii. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze że większość nasion warzyw i kwiatów mam swoje,zdarzyło mi się kilka razy kupić różowe nasiona ogórków.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie się moim blogiem ;)

INSTAGRAM