poniedziałek, 26 grudnia 2016

W poszukiwaniu świątecznego nastroju...


Dwa tygodnie temu pewien pomysł wykonania dekoracji przed domem spalił na panewce. W jednej chwili zrobiło mi się smutno i czar świąteczny prysł. Zrezygnowana, dałam się namówić Panu Mężowi na poszukiwanie świątecznego nastroju...

Dotarliśmy na jarmark bożonarodzeniowy w Gdańsku. Ludzie krzątają się, zamyśleni, zabiegani. Tylko Pan sprzedający grzaniec z żołądkowej uśmiecha się do nas. Smaczny. Grzaniec, oczywiście! Idąc wzdłuż stoisk ceny z kosmosu. Pojazd renifera i renifer... i tyle... mało, ciągle mało...

Innego dnia jedziemy dalej. W drugą stronę. Jarmark świąteczny w Tczewie. Więcej uśmiechniętych osób. Pan na szczudłach, biegające dzieci, sprzedaż choinek i wyrobów mięsnych, handmade. Uśmiechnięta pani sprzedająca miód pitny i grzane wino. Jedno i drugie smaczne. Ale jakoś ciągle za mało...

Gdańsk
Tczew

W mojej miejscowości na jarmarku nie byłam. Odbył się na początku miesiąca i wejście złotówkę. Bez komentarza. Nikt się nie uśmiecha, ulice mało przystrojone. Tylko na naszym domu wiszą lampki. Śniegu brak...

Tydzień przed  świętami. W pracy ludzie zaganiani i nerwowi. Mi humor dopisywał. Poczułam magię świąt. Robimy lampion. Środa wolna, zatem sprzątanie i dekorowanie. Ulubiona piosenka na tamten czas: Fa la la ;D


Czwartek i piątek. Praca. Stanie w godzinnej kolejce po rybę. Ryba po grecku. Więcej dekorowania. I pierniczki. Duuuużo pierniczków :D W tle...


Sobota. Pierwszy raz mam wolne w pracy we Wigilię :)))))) Przedstawiam nowego członka rodziny - Konstanty.


Razem z nami koteły i renifeły :D


I Dzień Świąt i wypad do kina na Stars Wars: Episode VIII plus obżarstwo.

II dzień Świąt i wizyta u Babci. Kino, film Pasażerowie. Polecam. Chcieliśmy zajechać do Parku Oliwskiego w Gdańsku na iluminację świetlną, ale zrezygnowaliśmy jak zobaczyliśmy korek już z głównej ulicy. Wróciliśmy i wzięliśmy psiaka na świąteczny spacer. 

Święta spędziliśmy po swojemu. Było niecodziennie. Jak ja kocham te święta :D


4 komentarze:

  1. Bardzo fajnie spędzone Święta! I o to chodzi! Pozdrowienia dla Pana Konstantego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. My też rodzinnie byliśmy na Łotrze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Marzenia zasiałam już kiedyś i bardzo powoli mi kiełkują:) Był taki moment ,że na święta czekałam, wydawały mi się magiczne.Dzisiaj mam dosyć świąt,przestały mnie cieszyć i uciekamy przed nimi.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie się moim blogiem ;)

INSTAGRAM