2 października 2017

Kiedy zacząć dokarmiać ptaki?



Jesień rozgościła się już w moim ogrodzie, a to najlepszy czas, aby zacząć myśleć o dokarmianiu ptaków. Aronia została już zebrana i przerobiona do słoików, winogrona na wino i tylko jabłka czekają na swoją kolej. Gdy wszystkie owoce zostaną zebrane i przestaną kusić ptaki to dobry znak, aby zaopatrzyć się w karmnik. Moim tegorocznym wyborem jest karmnik z zasobnikiem dlatego, że w innym pokarm za szybko znikał. Podnoszony daszek ułatwia nasypywanie karmy, a szybka z tworzywa ułatwia rozpoznanie czy karmę należy uzupełnić. Drewniana konstrukcja  i kolor karmnika idealnie wpasował się w klimat naszego ogrodu.


Ważne jest, by w miejscu dokarmiania pokarm dostępny był stale. By przyzwyczajone ptaki miały pewność, że w trakcie śniegu i mrozu będą mogły właśnie w tym miejscu się pożywić. Ptaki goszczące w przydomowych karmnikach lubią przede wszystkim nasiona. Wybrałam zatem mieszankę firmy Semini, gdzie głównym składnikiem jest słonecznik, najbardziej lubiany przez ptaki. Semini indywidualnie komponuje każdą z mieszanek, łącząc składniki w zależności od zastosowania.

PORCJA ZDROWIA to zbilansowana mieszanka ziaren, dostosowana do potrzeb różnych gatunków ptaków. Składniki są dobrane w taki sposób, aby zadbać o zdrowie, upierzenie, poziom energii i układ trawienny naszych małych podopiecznych.



Mieszanki zawierają:

słonecznik
olejarka, czyli ziarno nigru
owies łuskany
proso czerwone i żółte
siemię lniane
pszenica
krokosz
sorgo białe i czerwone
gryka
rzepak
konopie
mozga kanaryjska
rodzynki
ostropest
orzechy


W sprzedaży możliwe są 3 rodzaje PORCJI ZDROWIA:
  • mieszanka ziaren dla wróbla, szczygła, mazurka, sikory, dzięcioła i innych ptaków, nawet dla najbardziej wybrednych ziarnojadów.
  • tłusty kąsek dla sikory, sikorki modrej, wróbla, mazurka, zięby jer, gila, sójki, szczygła, szpaka, makolągwy, trznadla i innych dzikich ptaków
  • owocowy deser dla gila, jemiołuszki, kosa, kwiczoła, raniuszki, kopciuszki, czyża, dzwońca i szpaka



Dokarmiacie ptaki w swoich przydomowych ogródkach?

Chrabąszczyk

24 września 2017

Siew warzyw na liście

Jesień przybyła, warzywnik pustoszeje, prac polowych nie ubywa, a ja ciągle wymyślam coś nowego. Chyba za długo siedzę w domu :P Z racji mojego odmiennego stanu muszę zjadać dużo żelaza, który jest m.in. w warzywach zielonych. Zainspirowana Alys Fowler z programu 'Mój miejski ogródek' postanowiłam, że posieję warzywa na liście. A co!

zestaw uprawny marki Elho, siew warzywna liście

Na dworze chłodno, szklarni brak, więc nowo zasiane nasionka muszą wyrastać w domu. Wybrałam zatem zestaw uprawny ze sklepu make it home. Ma służyć jako szklarenka, a udogodnieniem jest otwór w przykrywce, który można samemu zamykać i otwierać. Dzięki czemu mam pewność, że siewki nie spleśnieją. Oprócz wentylacji ważną rzeczą dla mnie jest podstawka, która uchroni drewniany parapet przez przeciekaniem. To zestaw naprawdę dobrej jakości, bo jest wykonany z grubej warstwy tworzywa sztucznego.


Zestaw ten to świetny pomysł dla amatorów, ale też dla osób, które nie mają ogródka. Na opakowaniu jest też instrukcja obsługi zestawu oraz przykładowa tabelka z okresem siewu i zbioru warzyw czy ziół. Tylko siać!


Dzięki pięknej pogodzie nabrałam ochoty na realizację mojego pomysłu. Skoro zestaw uprawny czeka od paru ładnych tygodni, ziemia również, to czas wybrać nasiona. Chciałam wysiać sałatę, ale niestety w moich zasobach jest tylko wersja wiosenna, nie jesienna. Zatem wybór padł na koperek, szpinak i cykorię.



koper, szpinak, cykoria

Na efekt będę musiała trochę poczekać, choć już marzę o pysznej kanapeczce ze szpinakiem i cykorią. Koperek niezmiennie trafi na ziemniaki do obiadu, do zupy jarzynowej lub kalafiorowej. Mniam!


Siejecie jeszcze?

Chrabąszczyk :)

22 września 2017

Dziś pierwszy dzień jesieni

Jaki byłby ze mnie bloger ogrodnik, gdybym nie wspomniała o dzisiejszym dniu? Tym bardziej, że od kilku lat jesień uwielbiam i celebruję. Tylko jeszcze, żeby raczyła przyjść mniej naburmuszona :) Pogoda jesienna dominuje już od ładnych paru tygodni, a wczoraj nawet na spacerze schyliłam się po dwa kasztany. Liście na drzewach powoli zmieniają kolory, kałuże zapraszają na chluptanie w kaloszach. Ogród też się zmienia. Dojrzewają jabłka, aronia i winogrona. Warzywnik pustoszeje. Drzewa nabierają różnorodnych barw. Tylko trawa nadal rośnie i przyciąga zielenią...





Łapka do góry, kto cieszy się z jesieni? :)

Chrabąszczyk

17 września 2017

Domowe 'gerberki' z własnych plonów



W końcu postanowiłam się do czegoś przyznać publicznie... Oczekujemy małego Pędraczka, który planowo ma dołączyć do naszej rodzinki już w listopadzie. Oczywiście, że świat powoli nam się przewraca, wydatki zmieniły swój kierunek, a pogodzenie ogrodu i moich możliwości nieco się utrudniło. Robię to, co mogę i to, co mi się chce, czyli nie za wiele :P

Ostatnio stwierdziłam, że czas zakasać rękawy i zrobić porządki z warzywnikiem. Na pierwszy rzut poszła cukinia, potem marchewka i buraki. I tak powstały domowe 'gerberki' przygotowane przeze mnie i przez Teściową.

Jak przygotowałyśmy 'gerberki'?

W jednej części słoików jest sama cukinia, w drugiej sama marchewka, a w trzeciej mieszanka obydwu tych warzyw. Dzięki takiej kompozycji smaków będę miała większą możliwość urozmaicania potraw.
Cukinię umyłam, obrałam, pokroiłam na większe kawałki i ponownie obmyłam. Całość wrzuciłam do szatkownicy, ale można też użyć tarki ręcznej bądź pokroić w kostkę. Następnie cukinię gotowałyśmy do miękkości z niewielkim dodatkiem soli i wody. Potem przełożyłyśmy do słoiczków i gotowałyśmy przez 15 minut od zagotowania wody.
Marchewka została przyrządzona podobnie, tylko każda z osobna była dodatkowo obskrobana z wierzchu i słoiki gotowały się 20 min od zagotowania wody.
Natomiast mix powstał z osobno gotowanych warzyw, ponieważ marchewka potrzebuje więcej czasu, aby zmięknąć.

Tak przygotowane 'gerberki' można dodać do zupki albo stworzyć na ich bazie danie mięsne lub deserki. Do marchewki wystarczy zetrzeć jabłuszko, ugnieść banana czy awokado. Koszt gotowego 'gerberka' oscyluje od 3do 7zł za 80g. Nasze słoiczki są po koncentracie pomidorowym ważącym 200g. Zatem jest oszczędność :) I oczywiście wartość domowych przetworów wzrasta, bo są wykonane tylko i wyłącznie z warzyw uprawianych przez nas.
W trakcie sezonu będę korzystać oczywiście ze świeżo zebranych warzyw i owoców, a 'gerberki' są przeznaczone na dni, w których nie będę mogła pozwolić sobie na długie stanie w kuchni





Oprócz wyżej wymienionych smaków Teściowa przerobiła również buraczki bez dodatku cukru czy octu, jedynie z małą ilością soli. Buraczki po umyciu i odkrojeniu twardych części, ugotowała, następnie obrała i starła na ręcznej tarce. Całość przełożyła do słoików i gotowała przez 15 minut.

Do buraczków dołączyła także marchewka skrojona w kostkę.


Mam taką nieskromną nadzieję, że ten post się komuś przyda :D

Pozdrawiam

Chrabąszczyk

7 września 2017

Tegoroczne plony

Doszłam do wniosku, że mogę już podsumować tegoroczne plony. W końcu w powietrzu czuje się jesień. Ach lubię ją :) Mogę biegać po kałużach bez żadnych wyrzutów sumienia, spacerować wśród kolorowych liści i kasztanów. Jest to tak samo magiczne jak śnieg przed Bożym Narodzeniem. A... dobra, zagalopowałam się :) Aktualnie warzywnik... tonie w deszczu, bo pada u nas od kilku dni. Czekam na jakiś pogodny dzień, aby wykopać resztę marchwi i przerobić w słoiki. W gruncie pozostawiłam jeszcze buraki, pory i cukinię.

Dzięki przesyłce od firmy W. Legutko warzywnik w tym roku gościł u siebie rzodkiewki, sałatę, groszek cukrowy, koperek, pomidory, ogórki, ziemniaki, pory, szpinak, cukinię, buraki, fasolkę żółtą i zieloną. Przesyłka z nasionami była tak ogromna, że podzieliłam się z dwoma koleżankami z pracy. Kolekcję ziołową otrzymała Magda, która posiada mieszkanie z balkonem. Pierwszy raz miała możliwość skorzystania z własnych ziół i bardzo jest z nich zadowolona. Większość zaś paczuszek z kwiatami otrzymała Ewelina, która ma malutki ogródek za domem z warzywami i kwiatami. Ja natomiast w tym roku nie siałam kwiatów, poza słoneczniczkiem oczywiście. Miałam za to mnóstwo bylin do podzielenia i przesadzenia. Postawiłam na warzywa, które uzupełniają moją spiżarnię. Większość nasion wykorzystam w przyszłym roku, bo paczuszki były naprawdę spore i wydajne.

A co z tegorocznymi plonami?

Pierwszym warzywem jakim się zajadaliśmy była rzodkiewka, którą już kolejny rok wysiałam pod tunelem foliowym. Zaskoczeniem dla całej rodziny była odmiana kolorowa, choć największym pożeraczem rzodkiewki był Mój Mąż. Ta wersja bardzo nam zasmakowała, a i wyszła duża.


Kolejnym odkryciem jest groszek cukrowy. Jesteśmy nim zachwyceni ze względu na smak i rozmiar, bo ziarenka wyszły naprawdę duże. Groszek zawsze zjadamy prosto ze strąków. A ta wersja jest strzałem w 10!


Bardzo lubię cukinię, choć moje wspomnienia z dzieciństwa są tego zaprzeczeniem. Moja Mama zawsze kroiła ją w plastry i smażyła w formie kotletów. No bardzo mi to nie smakowało. Zasiałam cukinię pierwszy raz w życiu i nie żałuję. Użyłam do tego dosłownie 5 ziarenek. Wyszły wszystkie, ale po jakimś czasie zostały tylko 2 sadzonki. Albo zjadł je kret albo ptaki, tak myślę. A wiecie co? Dwie rośliny dały mi z 10 ogromnych warzyw. Część zjedliśmy w leczo (uwielbiam!), cześć rozdałam, pomroziłam i zawekowałam. Mniam!


Fasolkę żółtą zasiałam pierwszy raz dwa lata temu. Mój Mąż był bardzo zaskoczony, że możemy mieć ją w warzywniku, bo to kolejne warzywo, które uwielbia. Mi najbardziej smakuje jako dodatek do obiadu, zamiast surówki. Opłaca się ją uprawiać, bo w sezonie potrafi kosztować ponad 10zł/kg, a na sadzonce potrafi być tak 10-15 strąków.
 


W tym roku bardzo przejmowałam się pomidorami. Posadziłam ich dość sporo, a pogoda przez cały lipiec była deszczowa. W czerwcu podlewałam je gnojówką z pokrzywy, dzięki czemu były trochę odporne. Na początku sierpnia rozpogodziło się i pomidory dojrzały. Sporo udało mi się nazbierać zanim dostały choroby grzybowej przez ponowne opady deszczu. Pomimo, że jestem zadowolona z ilości tegorocznych plonów to stwierdziłam, że będę siać już tylko pomidory gruntowe, koktajlowe sobie odpuszczam ze względów kulinarnych.


Paprykę chilli zawsze wysiewał Mój Mąż, tym razem zrobiłam to ja. Zapowiadała się marnie, ale parę dni temu zerwałam tę ilość z pięciu krzaczków jakie miałam. To chyba niezły wynik?


Marchewka powoli wędruje do słoików. Wyszła smaczna, niegorzka, ale przyznam się, że zbyt gęsto ją posiałam. Gdzieniegdzie jest sporych rozmiarów, a w skupiskach mała (na zdjęciu ta większa :P). Dobrze, że są trzy rzędy :)


W dzieciństwie ogórki były moimi ulubionymi warzywami, ale ostatnio to mi się chyba przejadły. Wyszło ich sporo na tyle sadzonek ile było, nie były gorzkie, ale większość wyszła taka okrągła jak bomby. Wiecie może jaka jest tego przyczyna? 
Zbierając ogórki, zostawiałam te zbyt duże, aby zżółkły. Takie najlepsze są na pikle. I te ostatki, które zerwałam parę dni temu powędrowały zatem do słoików. 


Nie udało mi się sfotografować szpinaku i koperku, bo szybko zniknęły z warzywnika. Szpinak trochę za późno zaczęłam zrywać. Nie przeszkodziło mi to jednak w konsumpcji. no co ja poradzę, że uwielbiam szpinak z jajkiem na śniadanie. Koperek też za późno wyrwałam, bo oblazła go strasznie mszyca. A że też go uwielbiam to nie mogłam pozwolić, aby trafił na kompost. Płukałam go cały dzień, aż wypłukałam z robaczków, pokroiłam i zamroziłam. Już znikł niestety. Stwierdzam, że jeden rządek koperku to zdecydowanie za mało :)
Aaa... sałatę zeżarły mi ślimaki!
Buraki czekają w warzywniku na swój moment. Są słodsze od kupnych i szybciej się gotują. Jak co roku powędrują do słoików, bo zimą to najlepsze warzywo do obiadu. Wiosną zawsze dzielę się ze wszystkimi botwinką a i sami zajadamy się przepyszną zupką. Pory zaś zawsze kupuję w formie sadzonek od starszego Pana na targowisku, który pięknie zawija je w gazetę, tak jak to robił Dziadek Gienek. Ziemniaki kupiłam w trzech gatunkach w pobliskim sklepie ogrodniczym. I będę powtarzać to w nieskończoność: nie ma to jak swojskie ziemniaczki! :D

A na koniec słoneczniczek :)



Zobacz także:

Przesyłka pełna nasion 

Siew rzodkiewki

 Chrabąszczyk ;)

29 sierpnia 2017

Lampa ogrodowa

Mąż Mój jak coś wymyśli to musi to zrealizować. Pomimo, że na lampę ogrodową miałam inny pomysł to ta bardzo mi się podoba. Wygląda nietypowo, jakoś tak słodko i sielsko. Nie mamy stworzonego oświetlenia w ogrodzie, zatem to pierwszy etap poprowadzenia kabli. Lampa powstała z okrągłych belek, jednej wysokiej, a drugiej małej, włożonej prostopadle do wywierconego wcześniej otworu. Kabel został przemalowany farbą olejną na czarno, aby się zbytnio nie wyróżniał. Po kupnie klosz został lekko przerobiony, aby pasował do drewnianego stelażu. 
Kamień wokół lampy był akurat moim pomysłem. A co pochwalę się chociaż czymś :D Mąż myślał o wyłożeniu tego obszaru kostką brukową, ale wykorzystaliśmy już całość. Pomyślałam, że świetnie do tej lampy pasowałby kamień granitowy, który dostaliśmy od znajomego. Mąż wyłożył go na piach, po czym szpary uzupełnił suchym betonem (piach i cement zostały jeszcze po budowie patio). Całość podlał. Za parę tygodni trawa wypełni pustą przestrzeń, a kamień ułatwi koszenie.


Lampy staną jeszcze w paru miejscach, dając światło wokół patio. Ale to już plany na przyszły rok :)

Chrabąszczyk :)

27 sierpnia 2017

Jagoda kamczacka - długowieczny krzew owocowy


Jagoda kamczacka to coraz częściej spotykany krzew na działkach i w ogródkach przydomowych.  Wyglądem przypomina borówkę amerykańską, tylko owoce są bardziej podłużne. Mówi się, że jagoda kamczacka to krzew długowieczny, bo owocuje obficie nawet przez 30 lat. Jest bardzo łatwa w uprawie, urośnie prawie na każdej glebie, wytrzyma polskie warunki atmosferyczne, a jej kwiaty są miododajne.



Akademia Roślin oferuje sadzonki jagody kamczackiej, m. in. odmiany wyhodowane w Rosji ('Czelabinka', 'Dlinnopłodna', Sinigłaska', 'Morena', 'Jugana'), USA i Kanadzie ('Aurora', 'Borealis', 'Tundra') oraz Polsce ('Wojtek', 'Jolanta', 'Atut', 'Zojka', 'Czarna', 'Zielona','Rebeka'). 









Owoce jagody kamczackiej mają korzystny wpływ na zdrowie. Chronią organizm przed chorobami cywilizacyjnymi oraz mogą znacząco wpływać na odbudowę komórek zniszczonych przez nowotwory. 
.

Zdjęcia odmian  udostępnione dzięki uprzejmości Pana Bartosza Spychalskiego

O tych krzewach już pisałam:

23 sierpnia 2017

6. Spotkanie Blogerów Ogrodniczych


Dziś przychodzę z miłą wieścią. W dniach 1-2 września zapraszam wszystkich blogerów ogrodniczych na warsztaty, wykłady i zacięte dyskusje. 6. Spotkanie Blogerów Ogrodniczych to możliwość poznania osób z wirtualnego świata, tak samo sfiksowanych na punkcie ogrodu i blogowania jak Ty czy ja. Niestety z powodów osobistych nie mogę uczestniczyć w tym wydarzeniu, czego bardzo żałuję. Tym bardziej, że w Warszawie nigdy nie byłam. Cudownie wspominam pobyt na 5. SBO w Poznaniu i możliwość poznania takich osób jak ja, bo moim najbliższym otoczeniu jestem strasznym odmieńcem ;) Chętnych odsyłam do wydarzenia na Facebooku, a poniżej opisuję szczegółowo całe spotkanie.


W dniach 1-2 września 2017, podczas Międzynarodowej Wystawy „Zieleń to Życie” w Warszawie, odbędzie się 6. Spotkanie Blogerów Ogrodniczych. Organizatorem spotkania jest Wojciech Wardecki, autor bloga w-ogrodzie. Spotkanie Blogerów Ogrodniczych to projekt o ugruntowanej pozycji, zrzeszający ogrodowych publicystów internetowych. Spotkania odbywają się cyklicznie podczas największych wydarzeń ogrodniczych w Polsce.

Uczestnikami SBO są redaktorzy blogów o tematyce ogrodniczej, autorzy kanałów w mediach społecznościowych oraz twórcy tekstów, współpracujący z wiodącymi czasopismami ogrodniczymi. W spotkaniach udział biorą architekci krajobrazu, czynni zawodowo ogrodnicy oraz inni specjaliści z branży ogrodniczej. Tradycją spotkań jest przyznawanie przez ich uczestników Nagród Blogerów Ogrodniczych dla najlepszych stoisk wystawienniczych, obecnych na targach.

AGENDA 6. SBO


I dzień, 01.09.2017


13.30 - 14.00 – wręczenie Nagród Blogerów Ogrodniczych
14.00 - 14.10 – oficjalne otwarcie 6. SBO
14.10 – 14.50 - "Protect Garden = nowe czasy, nowa wizja" - prelekcja Sponsora Głównego
14.50 – 15.00 – przerwa
15.00 – 15.40 – „Zdrowy styl życia według PNOS” - prelekcja Sponsora Głównego; prowadzący: Agnieszka Sudoł – Dyrektor Handlowy PNOS i Bartosz Kiljański - Dyrektor Logistyki i Produkcji PNOS
15.40 – 16.30 – Sztafeta Blogerska - autoprezentacje blogerów dla partnerów biznesowych
16.30 – 16.40 – przerwa
16.40 – 17.50 – „Przyszłość blogosfery ogrodniczej i naszych Spotkań” - dyskusja
; prowadzący: Wojciech Wardecki 
 17.50 – 18.00 – Zamknięcie pierwszego dnia Spotkania

II dzień, 02.09.2017


Drugi dzień 6. SBO odbywać się będzie w ogrodzie pokazowym Międzynarodowej Wystawy "Zieleń to Życie". Blogerzy będą gospodarzami części ogrodu.

10.00 - 10.10 - otwarcie drugiego dnia 6. SBO
10.10 - 10.55 - "Rośliny z biglem" warsztaty tworzenia biżuterii roślinnej; prowadząca: Joanna Gałązka
10.55 - 11.00 - przerwa
11.00 - 11.45 - "Stwórz swój własny ogród w szkle" - warsztaty; prowadzący: Wojciech Wardecki 11.45 - 12.00 - przerwa
12.00 - 12.45 - "Rośliny z biglem" - warsztaty tworzenia biżuterii roślinnej; prowadząca: Joanna Gałązka
12.45 - 13.00 - przerwa
13.00 - 13.45 - "Stwórz swój własny ogród w szkle" - warsztaty; prowadzący: Wojciech Wardecki
13.45 - 14.00 - przerwa
14.00 - 14.45 - "Rośliny z biglem" - warsztaty tworzenia biżuterii roślinnej, prowadząca: Joanna Gałązka
14.45 - 15.00 - przerwa
15.00 - 15.45 - "Stwórz swój własny ogród w szkle" - warsztaty; prowadzący: Wojciech Wardecki
15.45 - 16.00 - oficjalne zamknięcie 6. SBO

Sponsorem Głównym wydarzenia została firma PNOS Ożarów Mazowiecki i Protect Garden. Patronat medialny nad wydarzeniem objęły: Gardeners' World (polskie wydanie) oraz zielonyogrodek.pl Lider Branży Ogrodniczej, Przepis na Ogród, Kocham Ogród, Mój Piękny Ogród, Biznes Ogrodniczy. 

Kto z Was się skusi?

Chrabąszczyk

21 sierpnia 2017

O tym jak nam mija lato

W tym roku czerpiemy z lata tyle ile ono nam daje. W czerwcu pogoda była idealna na kąpiele w basenie i popołudniami spędzaliśmy czas właśnie w taki sposób. W weekendy braliśmy się za ogród a wieczorami odpoczywaliśmy przy grillu, rozglądając się ile udało nam się zrobić. Powstało już wspomniane patio z kostki brukowej z basenem oraz zadbaliśmy o meble ogrodowe. W warzywniku królowały truskawki, z których codziennie robiłam sobie koktajl na bazie maślanki. Ponadto, wyzbierałam cały koperek do zamrożenia i szpinak na jajecznicę. Zajadaliśmy się też rzodkiewką spod folii.


Cały lipiec basen był zakryty, a to przez obfite deszcze i brak słońca. W ogrodzie też za dużo nie zdziałaliśmy. Zaglądałam jedynie do warzywnika po groszek cukrowy. Moją uwagę skupiły również pomidory. Martwiłam się, że przez deszcze pojawi się choroba grzybowa i wszystko szlag trafi. Muszę przyznać, że profilaktycznie podlewałam je gnojówką z pokrzyw i posadziłam z dala od ziemniaków. Żadne choróbsko się nie pojawiło. W lipcu też odwiedził nas kret, porobił parę kopców, uszkodził parę sadzonek fasolki żółtej i poszedł dalej. A co ja tam się będę kretem przejmować ;)


Mamy obecnie sierpień i jednego dnia jest słonecznie, następnego zaś pochmurnie. Z początkiem miesiąca w upalne dni relaksowaliśmy się w basenie. A w nieco chłodniejsze zabieramy się za prace w ogrodzie. Usuwamy chwasty w kostce granitowej, dokańczamy opaskę wokół patio i zbieramy plony, tj. pomidory, ogórki, ziemniaki, buraki, cukinię, marchewkę, fasolkę żółtą i zieloną. Mąż ma parę dni wolnego na odpoczynek, ale mam nadzieję, że nadrobimy przydomowe zaległości. Trzeba byłoby już skosić trawę, zrobić kolejną beczkę na deszczówkę, dokończyć oczyszczanie kostki granitową i remontowe zagadnienia. Oby tylko pogoda dopisała! ;)


 A jak u Was lato mija?

Chrabąszczyk

16 sierpnia 2017

Święto Matki Boskiej Zielnej



Dla mnie jest to jedno z najważniejszych świąt kościelnych. I tego dnia zawsze naprędce tworzę bukiet z tegorocznych kwiatów i ziół. No w tym roku zapomniałam o ziołach :) Gdy już jestem w kościele rozglądam się dokoła w poszukiwaniu innych bukietów, czekając z upragnieniem na koniec mszy, aby usłyszeć poniższe słowa:

"Panie, nasz Boże, Ty sprawiasz, że na ziemi rosną trawy, zioła i zboża na pożywienie i lekarstwo dla ludzi i zwierząt. Od Ciebie pochodzi obfitość wody i promieni słońca, aby wszystko, co się zieleni i rozkwita, owocowało, gdy nadejdzie czas zbiorów.
Prosimy Cię, pobłogosław przyniesione do Ciebie pierwociny zieleni tego roku, młode pędy zbóż, trawy, zioła i kwiaty. Zachowaj je od suszy, gradu, powodzi i wszelkiej szkody, aby wzrastały, radowały oczy, przynosiły jak najobfitszy plon i mogły służyć zdrowiu ludzi i zwierząt.
A gdy będziemy schodzić z tego świata, niech nas, niosących pełne naręcza dobrych czynów, przedstawi Tobie Najświętsza Dziewica Wniebowzięta, najdoskonalszy owoc tej ziemi, abyśmy zasłużyli na przyjęcie do Twojego domu. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen".

I zawsze tego dnia wracam do domu z uśmiechem i z nadzieją, że przyszłe plony będą tak samo owocne jak w tym roku...

 Chrabąszczyk


8 sierpnia 2017

W jaki sposób pozbyliśmy się chwastów spomiędzy kostki granitowej?




Kostka granitowa wokół naszego domu została ułożona lata temu, gdy Mąż był jeszcze małym chłopcem. Dziś jest naszą zmorą, ponieważ bardzo szybko się zachwaszcza. A to wszystko dlatego, że została wyłożona bezpośrednio na ziemi i jedynie przysypana piachem. Dawniej odchwaszczaliśmy cały plac ręcznie i zajmowało to wieki. I tak po paru tygodniach wszystko zarastało z powrotem. Potem zaczęliśmy używać Randapu. Po wypryskaniu całej powierzchni, zielsko usychało i w łatwy sposób ręcznie pozbywałam się chwastów. Dziś już jestem świadoma, że taka chemia szkodzi pszczołom i w w końcu w tym sezonie podjęliśmy inne kroki. Wiosną spryskałam chwasty gorącym roztworem wody i soli w stosunku 1:1. Chwasty jedynie "oklapły" a eksperyment szlag trafił.


 

Ostatecznie postanowiliśmy zrealizować pomysł, o którym rozmawialiśmy od dawna. Użyliśmy suchego betonu do wypełnienia szczelin pomiędzy kostką granitową. Jest to praca bardzo żmudna. Najpierw trzeba było powyrywać chwasty, a potem usunąć większość ziemi spomiędzy kostki. Następnie Mąż przyszykował mieszankę cementu i piachu, którą wypełnił zakamarki. Ostatecznie całość spryskał wodą za pomocą węża z opcją mgiełki.
Na razie udało nam się pozbyć chwastów na tyle domu. Jak tylko czas i siły pozwolą rozprawimy się z tym problemem jeszcze w tym sezonie. Trzymajcie kciuki!

A oto efekt prac, który utrzymuje się już 3 tydzień :))))))))



Do miłego :)

4 sierpnia 2017

Niespodzianka dla...

Z okazji przekroczenia 100.000 odsłon mojego bloga przygotowałam małą niespodziankę dla najczęściej komentujących osób w tym roku.




od początku roku napisały aż po 39 komentarzy na moim blogu. 
W związku z tym wyślę do każdej z Was jedną z dwóch książek. 
Napiszcie proszę w komentarzu, która pozycję wybieracie, a w wiadomości prywatnej (pasek boczny) prześlijcie swoje adresy.

Dziękuję wszystkim odwiedzającym i zachęcam do komentowania, bo dzięki temu wiem, że dane treści Was interesują :)

Chrabąszczyk

29 lipca 2017

Meble ogrodowe tanim kosztem



Chyba każdy z nas chciałby "fundnąć" sobie ekskluzywne meble ogrodowe warte parę tysięcy. Czasem nie pozwala nam na to sytuacja finansowa, ważniejsze wydatki czy po prostu żal nam pakować kupę kasy w meble, które będą stać w ogrodzie i będziemy korzystać z nich jedynie w sezonie. Bądź co bądź meble ogrodowe nie muszą być wcale drogie, aby były użyteczne i reprezentacyjne. My osobiście lubimy naturalne surowce tj. drewno czy wiklina, które idealnie wpasowują się w klimat naszego ogrodu. Zatem zapraszam na moje propozycje mebli ogrodowych.

SUROWE MEBLE Z MARKETU BUDOWLANEGO


Nasze nowo nabyte meble ogrodowe to zdecydowanie czysty przypadek. Będąc w markecie budowlanym musiałam spocząć i przed moimi oczami ukazał się pewien zestaw. Maż usiadł obok mnie a nasze spojrzenia się spotkały. Pomyśleliśmy o tym samym! Spytał się tylko czy jestem tego pewna, pokiwałam głową a ten poleciał szukać zestawu. Zdarzyło się nam wspomnieć, żeby się nam przydał nowy komplet, bo stół samorobny swoje lata już ma i za efektownie nie wygląda, ale nigdy nie byliśmy nastawieni na tak szybki zakup. I tak oto staliśmy się właścicielami surowego zestawu mebli ogrodowych do własnoręcznego złożenia :)
Nie dziwcie się, że go wzięliśmy, bo kosztował  350zł! Niski koszt kompletu wynikał z tego, że meble nie były zabezpieczone żadnym preparatem i do samodzielnego złożenia, a jakość drewna jest rewelacyjna. A nie tam takie chybotliwe "coś" co próbują wcisnąć w różnych sklepach.  
Złożenie i pomalowanie zajęło nam parę godzin. Zabezpieczyłam meble lakierobejcą, która została nam po malowaniu pergoli. Zainwestowaliśmy w wielką puchę, bo zdecydowanie bardziej się opłacała :)


MEBLE Z DREWNA PALETOWEGO LUB PALET


Innym tanim rozwiązaniem są meble z drewna paletowego bądź palet. My stworzyliśmy dwie ławeczki z drewna po paletach jednorazowych, o których wspomniałam nieraz. Palety jednorazowe można kupić na OLX za około 6zł bądź otrzymać z marketu. Większość z nich wyrzuca je, bo jak sama nazwa wskazuje jest to opakowanie jednorazowe.


RENOWACJA STARYCH MEBLI


Stare nadające się jeszcze do użytku meble ogrodowe można odnowić. Może zalega Wam w piwnicy stare krzesło, albo znajomi czy sąsiedzi chcą pozbyć się zniszczonych przez pogodę ławek? Na blogu Home On The Hill autorka przerobiła stare domowe krzesła na meble ogrodowe. Jestem pod ogromnym wrażeniem :)
W niektórych grupach na Facebooku też można wyhaczyć perełki do renowacji. Na OLX również można upolować coś za darmo bądź za grosze.
My piwnicy nie mamy, ale sąsiadów którzy chcieli wyrzucić dwie drewniano-żeliwne ławki TAK! Koszt jednej to ponad 400zł. Mąż rozłożył ławeczki na części pierwsze, wyszlifował deski z oparć i wymienił siedzisko. Żeliwo przemalował na czarno farbą olejną, a drewno lakierobejcą. I mamy dwie nowe ławeczki w ogrodzie :)

Na zdjęciu po lewej jedna ze zniszczonych ławek, a z prawej po renowacji.


MEBLE Z PNIA DRZEWA


Jest to bardzo ciekawe rozwiązanie dla osób, które nie mają co zrobić z wyciętym w ogrodzie drzewem bądź dostali pieńki za darmo. Na OLX też widziałam darmowe oferty lub za grosze. Pień może posłużyć jako "nóżki" do ławki, krzesła z podparciem albo stoliki. Można doczepić również kółka obrotowe, aby dany mebel był mobilny. Mnie zaintrygowała opcja taboretów wokół ogniska, tym bardziej, że w przyszłym roku planujemy zagospodarować kolejne miejsce w ogrodzie.

Poniższe zdjęcia są inspiracją



źródło

A może Wy macie jakieś ciekawe pomysły na meble ogrodowe tanim kosztem?
Podzielcie się w komentarzach :)

Wasz Chrabąszczyk

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia