28 stycznia 2017

Ogrodnictwo czyni mnie szczęśliwą


kocimiętka w ogrodzie

Właśnie dziś, gdy zaczynam pisać ten post słońce skrada się do pokoju. Mordka ma od razu się uśmiecha na myśl o wiośnie. Pomimo tego szronu, który roztacza się wokół, przypominam sobie jak to było delektować się kawką wśród śpiewu ptaków oraz latających pszczół i motyli... I jak tu nie kochać ogrodu?! W jaki sposób czyni mnie taką szczęśliwą?!

OGRODNICTWO DAJE MI CEL

 

Mieć ogród to jedna sprawa, dbać o niego - druga. Lubię opiekować się ogrodem, lubię jak mnie potrzebuje. Uwielbiam wstać rano w niepracującą sobotę i wyznaczyć sobie cel na dany dzień. Zatem ogrodnictwo daje mi cel, do którego dążę.

POPRAWIA HUMOR I DAJE ODPRĘŻENIE

 

Ogród to miejsce, dzięki któremu zapominam troski i zmartwienia. To miejsce, do którego uciekam od złego dnia czy telefonu. O tak! Gdy siedzę w ogrodzie to ciężko mnie namierzyć :)
.

różowa róża pnąca w ogrodzie

 

POZWALA NA PRZEMYŚLENIA

 

Gdy mam do przemyślenia jakąś sprawę to biorę się za pielenie. Zdecydowanie pozwala oczyścić umysł. Ponadto, opieka i pielęgnowanie ogrodu daje mi poczucie własnej wartości i indywidualności.


POBUDZA KREATYWNOŚĆ

 

Lubię obserwować jak z małego nasionka wyrasta przepyszne warzywo oraz jak rozkwitają kwiaty. Daje mi to natchnienie. A gdy siadam z kubkiem kakao czy kawy i patrzę na to, co mnie otacza, pomysły same wpadają mi do głowy. Dzięki czemu mam o czym pisać na blogu :)


DAJE SCHRONIENIE DLA OWADÓW I ZWIERZĄT

 

W moim ogrodzie latają pszczoły i motyle w poszukiwaniu nektaru. Najbardziej uwielbiają kocimiętkę, lawendę i tymianek. Odwiedzają mnie też inne owady i jeż "wędrowniczek". Od samego rana śpiewają ptaki, a czasem znad morza przylatują mewy. Po ogrodzie biega Nachos z piłeczką w pyszczku, a Klemens mizia się w kocimiętce.

kot Klemens


JEST OAZĄ

 

Ogród daje bezpieczeństwo moim zwierzętom. Jestem szczęśliwa, gdy chodzą po zielonej trawce z podniesionym ogonkiem.  Ogród jest też moją oazą, od tego świata, w którym ludzie gonią za niczym.

DAJE MI MOŻLIWOŚĆ DZIELENIA SIĘ


Moje poczucie własnej wartości i indywidualności wrasta, gdy częstuję innych tym, co udało mi się wyhodować. Lubię też dzielić się sadzonkami. Dawanie bardzo uszczęśliwia i sprawia, że czuję się potrzebna :)

sadzonki papryki

 

JEST MIEJSCEM SPOTKAŃ

 

Latem często jadamy obiad na tarasie, wraz z naszymi zwierzętami. Organizujemy też grille rodzinne i dla znajomych, co daje nam możliwość odprężenia się i dobrej zabawy.

żółta róża w ogrodzie

Podsumuję cały post chińskim przysłowiem "Chcesz być szczęśliwy jeden dzień - upij się, chcesz być szczęśliwy tydzień - ożeń się, chcesz być szczęśliwy całe życie - zostań ogrodnikiem".
.
A co Tobie daje ogrodnictwo? 

Chrabąszczyk :*

26 stycznia 2017

A może by tak dosadzić inne odmiany borówki amerykańskiej?!



Borówkę amerykańską, zwaną wysoką,  posiadam w swoim ogrodzie sztuk 3. Uwielbiam ją głównie za to, że jest odporna na mróz. Ponadto, potrafi urosnąć nawet do 3 m. Wyczytałam ostatnio ciekawostkę dotyczącą owocowania i zastanawiam się nad dosadzeniem krzaczków. A więc, aby uzyskać więcej owoców należy posadzić różne odmiany borówki o podobnym terminie kwitnienia. W Akademii Roślin istnieje mnóstwo odmian borówki, tj. wczesne, średnio-wczesne i późne.

Bluetta, Bonus, Duke, Earblue, Patriot, Reka, Spartan, Sunrise


Na zdjęciach po lewej Patriot, a po prawej Earblue.

Berkeley, Bluecrop, Bluegold, Blueray, Bonifacy, Chandler, Denise, Ivanhoe, Nui, Pink Lemonade, Puru, Toro

 
Na zdjęciach po lewej Bluecrop, a po prawej Bluegold.

 Brigitta, Darrow, Elizabeth, Elliott, Lateblue, Nelson, Rubel

 
Na zdjęciach po lewej Brigitta, a po prawej Darrow.

Dzięki trzmielom i pszczołom owoce zapylone pyłkiem z innej odmiany mogą być większe nawet o połowę i będą dojrzewać szybciej. Bywa tak, że pszczoła miodna nie może dosięgnąć do nektaru, znajdującego się na samym dnie kwiatu i dokonuje jedynie rabunku, przez co kwiat nie zostanie zapylony.

odmiana Pink Lemonade

Borówka amerykańska jest bogata w magnez, wapń, potas, żelazo, sód, fosfor oraz witaminę A, antyoksydanty i mnóstwo błonnika. Jest polecana na problemy żołądkowe. Z borówki można robić przetwory, desery albo zjadać ją prosto z krzaczka. My wybieramy zawsze opcję trzecią :)

Na swoich borówkach nie zauważyłam żadnych chorób ani pasożytów. Ale może pojawić się szara pleśń, zgorzel, antraknozy czy zamieranie pędów. Mogą czasem wystąpić zwójkówki i mszyce, larwy chrabąszcza majowego, opuchlaków i innych szkodników. Oby nie!

Zdjęcia udostępnione dzięki uprzejmości Pana Bartosza Spychalskiego

Chrabąszczyk :)

23 stycznia 2017

23/01 Dzień bez opakowań foliowych

Dzień bez opakowań foliowych ma on na celu uświadomić, że istnieje problem produkcji zbyt dużej ilości odpadów zanieczyszczających środowisko naturalne.
Torebka foliowa trafia do śmieci po około 25 minutach używania, produkuje się ją mniej niż sekundę a potrafi rozkładać się nawet 500 lat. Obecnie produkuje się 20 razy więcej opakowań foliowych niż 50 lat temu. Ponadto, foliówka wyrzucona w środowisku naturalnym jest niebezpieczna dla wielu zwierząt, może udusić, zranić, otruć, czy uwięzić.

Większość z nas nie jest w stanie całkowicie zrezygnować z opakowań foliowych, głównie przy pakowaniu żywności. Ale można ją znacznie ograniczyć:
  1. Nie wkładaj jednej rzeczy do foliówki, jeżeli zmieścisz daną rzecz w torebce lub plecaku.
  2. Nie pobieraj z każdego sklepu oddzielnej reklamówki.
  3. Korzystaj z opakowań foliowych w sposób wielorazowy.
  4. Używaj zamienników opakowań foliowych.
  5. Uświadamiaj innych.
Zamienniki opakowań foliowych
  • torby materiałowe i papierowe oraz plecaki
  • opakowania biodegradowalne
  • pojemniki z tworzywa sztucznego i szkła
  • kosze z wikliny
  • wózki na zakupy i torby na kółkach

ognisko z kamieni

Chrabąszczyk :*

22 stycznia 2017

Wspomnienia zostaną na zawsze...

Dziadek Eugeniusz. To on nauczył mnie zajmować się roślinami. Był tak zafascynowany swoją działką ogrodniczą, była jego największą pasją. Dokształcał się, czytając książki i gazety ogrodnicze, zamawiał ciekawe gatunki roślin, wymieniał się z innymi i obdarowywał wszystkich wokół tym, co wyhodował. Dziadek Gienek zawsze siał warzywa, sadził gladiole, mieczyki, astry. Był miłośnikiem piwonii (mam to po nim), cesarskiej korony, lilii, tulipanów, żonkili, stokrotek. Na jego działce można było najeść się jabłek, gruszek, porzeczki czarnej i czerwonej, agrestu, czereśni, borówki amerykańskiej, winogron, malin. Przygotowywał sadzonki porów, które potem zawijał w gazetę oraz sadzonki pomidorów. O tak! W tym był wybitnym znawcą, dlatego miał szklarnię i folię. Hodował pomidory czerwone i żółte, a w tamtym czasie zdobyć takie nasiona to nie lada wyzwanie. 

Na działce, pewnie zanim się urodziłam, Dziadek wybudował murowaną altankę razem z moim Tatą i Wujkiem. Można było schować się w niej w upalne dni. Miała niski drewniany strych i piwnicę, do której zawsze bałam się wejść. Przed samym domkiem ustawiona była pergola, gdzie Babcia wysiewała groszek pachnący. I dziwiłam się, gdzie podziały się wszystkie chwasty, bo działka była zawsze wypielona.

Dziadek bywał na działce prawie codziennie, wczesnym rankiem, aby wrócić na obiad na pierwszą. Przyjeżdżał czerwonym rowerem, chyba kolarzówką. I zawsze miał ze sobą materiałową siatkę, spodnie na kant i beżową wiatrówkę. Ne rozłączał się też z beżowym kaszkietem. Robił z Babcią wyśmienite ogórki kiszone i cudowny dżem wiśniowy, który co wieczór zjadał na kolację z chlebem i masłem. 

Dziadku Gienku, brakuje mi tych wszystkich mądrych rzeczy, których mnie uczyłeś. Po tylu latach pamiętam wszystko wybiórczo, byłam zbyt mała, żeby wchłonąć całą wiedzę, jaką chciałeś mi przekazać. A dziś pozostały mi po Tobie jedynie zdjęcia i pamięć...

rodzinna fotografia
Od lewej Ciocio-babcia Marysia, ja, Dziadek Gienek i Wujek-dziadek Franek; rodzeństwo

"To, czego dzieci potrzebują w obfitości dostarczają dziadkowie. Dają bezwarunkową miłość, dobroć, cierpliwość, poczucie humoru, komfort, lekcje życia. Oraz, co najważniejsze, ciasteczka".  <Rudolph Giuliani>

A w moim przypadku była to niemiecka mleczna czekolada ;) 


Gosia

21 stycznia 2017

Ekologia w moim wydaniu



Muszę przyznać, że napisanie tego postu zajęło mi trochę czasu. Oj nie łatwo było mi zgrać w całość nasze życiowe sytuacje. Cieszę się, że post powstał. Ba! Nawet jestem z niego dumna :)
Staram się żyć ekologicznie. Nie jestem alfą i omegą, żyję zasadą nie myli się ten co nic nie robi. Lepiej robić nawet małą rzecz ekologicznie,  niż wykręcać się i nie robić nic. Jestem domowym prowodyrem, inspektorem do życia w ekologii, bo czuję, że  wykonuję krok w kierunku czystego środowiska naturalnego. Poniżej spisałam naszą codzienność z ekologią w tle.

segregacja odpadów

Segreguję, jako nieliczna z rodziny i znajomych. Po pierwsze, bo chciałam, a po drugie, że urzędnicy z mojego miasteczka bardzo się zaangażowali w projekt odbioru odpadów. W pierwszą sobotę miesiąca zabierają od plastiki (latem dodatkowo w trzecią), w drugą - szkło i czwartą - makulaturę. W każdy poniedziałek odbierają odpady suche i mokre. Od miasta otrzymujemy również worki do segregacji, które wkładam do specjalnego pojemnika zakupionego w Brico. Odpady mokre zbieramy do wiaderka, a gdy się zapełni wynosimy na kompost.
W naszej miejscowości istnieje gratowisko. Jest to miejsce, w którym można pozostawiać "śmieci" wielkogabarytowe, gruz i elektronikę. Zanim jednak wyrzucimy coś, co jeszcze komuś innemu się przyda, wystawiamy to za darmo na OLX.

źródło

materiałowa torba na zakupy

 Obowiązkowa w każdym domostwie! ;)

zakupy

Większe zakupy staramy się robić raz w miesiącu na podstawie listy. Kiedyś planowałam nawet obiady na cały miesiąc, ale jakoś się to zatarło. Chyba muszę do tego wrócić. Takie planowanie zmniejsza straty żywności, a przy tym zaoszczędza czas i paliwo. Robiąc zakupy w markecie staramy się nie kupować zapakowanych produktów. Kupujemy głównie na wagę, a produkty suche w większych opakowaniach a nie w plastikowych saszetkach.
Większość owoców i warzyw mamy z własnego ogródka, ale nadchodzą takie miesiące, w których ich brakuje i zakupujemy je na targowisku. Uwielbiam też swojski chrzan wekowany w słoiczki. W naszej miejscowości targowisko działa  w środy i w soboty. Jajka kupujemy tylko od szczęśliwych kurek i przeważnie od tej samej starszej Pani. Opakowania po jajach traktujemy jak wielorazówki i gdy uzbieramy górkę zanosimy z powrotem. Miód również nabywamy z okolicznej pasieki. Brakuje tylko takiego prawdziwego chlebka :)
Czasem zdarza się jednak tak, że pozostają nam w lodówce niezjedzone resztki jedzenia, których nie jestem w stanie już wykorzystać. Nabiał i mięso zawsze dostają zwierzęta, a warzywa i chleb odkładam na kompost. Latem nieprzydatne już drożdże rozpuszczam w deszczówce z odrobiną cukru i polewam nim kompost, dzięki czemu szybciej się przerobi. Pomysł podczytałam u niepodlewam.



przyprawy

Z Panem Mężem prowadzimy zielnik, do którego siejemy i sadzimy różnego rodzaju zioła. Jednego roku jest ich więcej innego mniej, ale zawsze coś tam rośnie. Suszymy je, a potem mielimy. I tak samo postępujemy z papryczką chilli.

przyprawy zrobione samodzielnie

wino własnej roboty 

Winko samorobne, bez użycia chemii i prądu. Bez produkcji jednorazowych opakowań i bez transportu. Zdrowo i ekologicznie. Ponadto, sami robimy weki.

wino domowe z winogron własnej roboty

nasiona ekologiczne

Zaprawianie nasion to sprawa, która bardzo mnie irytuje. Po jaką cholerę produkują takie nasiona, wprowadzając w błąd klientów? Przecież każdy uprawia ogródek po to, aby mieć zdrowe plony! wrrr.. Zaczęłam bardzo przyglądać się etykietom, zrobiłam się wybrednym ale świadomym ogrodnikiem :)

 
recycling z palet

Już chyba wiecie, że miłujemy się w paletach :) Można z nich otrzymać deski doskonałe, do różnych projektów. Zapraszam zatem do zakładki Ogródkowe handmade, gdzie pokazuję to, co można z nich zrobić.


beczki na deszczówkę

Jest to proste rozwiązanie, aby zaoszczędzić wodę w ogrodzie. I dlatego w tym roku stanie więcej beczek w ogrodzie. Na początku zakładania bloga napisałam post o oszczędności wody w ogrodzie. Zajrzyjcie.

beczka na deszczówkę z palet

wiosną i latem jeżdżę rowerem do pracy

Gdy tylko mogę wsiadam na rower i pędzę na nim do pracy. Z paru powodów. Po pierwsze, bo lubię, a po drugie, że w mojej miejscowości autobusem wszędzie się nie dostanę. A gdy nie jeżdżę rowerem to idę na pieszo, tym bardziej, że droga do pracy prowadzi przez park blisko rzeki.


ekologiczne faktury

W dzisiejszych czasach opłacenie rachunków przez internet to dla większości norma. Jest to wygodniejsze niż stanie na poczcie czy banku w długiej kolejce. Zapłacone kwoty rachunków spisuję do tabeli, co ułatwia mi zaplanowanie wydatków. Dziś już prawie każda firma ma swoją platformę w internecie, gdzie można w prosty sposób sprawdzić swoją zaległość. Nie trzeba zużywać setki tysięcy ton papieru, wycinając ówcześniej setki tysięcy drzew i marnować tony tuszu, a już nie wspomnę o zużyciu paliwa.

źródło


żarówki led i akumulatorki

Już w każdym pomieszczeniu w domu mamy LEDy. Są bardziej energooszczędne od świetlówek, biodegradowalne, nie zawierają rtęci ani innych substancji niebezpiecznych oraz nie nagrzewają się, dzięki czemu są bezpieczniejsze. Ponadto, szybciej dają nam światło.
Od jakiegoś czasu używamy również baterie akumulatorki, które można podładować. Ekologicznie i oszczędnie :)


urządzenia eko

Ostatnim zakupem na jaki sobie pozwoliliśmy była pralka. I to nie byle jaka. Przede wszystkim jest energooszczędna. Wybór AGD w sklepach jest przeogromny. Warto jednak zastanowić się na czym najbardziej nam zam zależy w przy wyborze sprzętu. Nam udało się wybrać pralkę, która waży ubrania i dostosowuje ilość wody do wagi. Ma bardzo mało niepotrzebnych (czyt. czasem bardzo udziwnionych) gadżetów, ale przede wszystkim jest oszczędna.

ubrania dla PCK

Niepotrzebnych nam ubrań nie wyrzucam do śmietnika, oddaję je po rodzinie albo wrzucam do kontenera PCK. Mało kto wie, że odzież i tekstylia zostają sprzedane, a środki są wykorzystane na pomoc najbiedniejszym. Rzeczy w złym stanie zostają poddane recyclingowi, a PCK w zamian dostaje wsparcie finansowe. W szkole brałam udział w różnych zbiórkach odzieży, ale niestety nie słyszałam w mojej miejscowości o takiej inicjatywie. Nie warto zatem wyrzucać ubrań do kosza na śmieci!

źródło

odkupuję

Korzystam często z tęczowego straganu, kupując obrusy i serwetki, zawsze od tej samej sprzedawczyni. Czekam aż uzbierze mi się określona kwota i wtedy dokonuję przelewu. Niekiedy korzystam z OLX i Allegro. Kiedyś udało mi się upatrzeć drewnianą lampkę na komodę za 30zł i Państwo jeszcze przynieśli mi ją do pracy :) Jak każda kobieta lubię buszować po sklepach, ale największe skarby można znaleźć w takich miejscach :)

To, co jeszcze chcę wprowadzić:
  • orzechy piorące
  • ekologiczne samorobne kosmetyki, w tym ocet jabłkowy
  • eko-sprzątanie
  • olejki zapachowe zamiast odświeżaczy
  • bambusowe szczoteczki do zębów   

  A Ty, co robisz, żeby żyć ekologicznie?

źródło

Wasz,
Chrabąszczyk
 

15 stycznia 2017

Planowanie warzywnika

Tradycją jest, że na początku roku moje myśli skierowane są ku planowaniu warzywnika. Cały czas się zastanawiam, co posiać, w jakim miejscu i w jakich ilościach. W tym roku wyszperałam w interenetach program on-line do planowania, łatwy w obsłudze ale zagraniczny. Przed zabawą w programie GrowVeg trzeba uprzednio się zarejestrować. Co ciekawego, program dopasowuje rośliny do naszej strefy klimatycznej :)

planowanie warzywnika

W moim warzywniku nie ma wzniesionych rabat, szkoda mi miejsca na ścieżki. Od zeszłego roku sieję warzywa wzdłuż, dzięki czemu nie tracę tyle miejsca na ścieżki. Kiedyś robiłam dużo małych grządek przez co traciłam sporo miejsca. 

Wiosną oczywiście stanie folia, pod którą wysieję rzodkiewkę i parę główek sałaty. Do warzywnika dołączy szpinak, słonecznik i rumianek. Wszystkie warzywa ułożone są tak, aby sobie nie przeszkadzały, a wpływały na siebie pozytywnie. A to niezmiennie za sprawą Mai w ogrodzie.

koper w warzywniku

W tym roku chcę więcej ściółkować trawą i słomą. Tylko muszę znaleźć jakiegoś dostawcę słomy hmmm... Chyba czas zacząć działać w tym temacie...

czosnek w warzywniku

A tak było w latach poprzednich: 


Chrabąszczyk

9 stycznia 2017

Winobranie cz II



"Samorobne" winko to głównie zasługa Pana Męża. Ja z Panią Mamą jesteśmy jedynie pomocnikami od czarnej roboty ;)

Produkcję wina domowego rozpoczęliśmy w październiku. Pierwszy etap opisałam w WINOBRANIE cz I.

Po przerobieniu wina, czyli w okolicy grudnia oddzieliliśmy owoce od płynu, uprzednio przelewając wino do ogromnej miski. Owoce trzeba było trochę pozgniatać, aby żadna kropelka się nie zmarnowała. Następnie oczyszczony z owoców płyn przelaliśmy z powrotem do butli, dosładzając do smaku. Wino pozostawiliśmy na 2 tygodnie, aby się lepiej "przerobiło".


Po tym czasie zabraliśmy się za rozlewanie płynu do butelek. Pozostały na końcu miąższ wyrzuciliśmy na kompost.


W zeszłym roku wiele butelek rozdaliśmy i niestety nie powróciły do nas, zatem musieliśmy dokupić. Najtaniej wyszło w Brico, gdzie wpadły nam w ręce dodatkowo świetne nalepki. Korki natomiast kupiliśmy na sztuki w sklepie ogrodniczym.


Uwielbiam nasze wino, bo ma wiele zalet. Nie posiada siarczanów, po których mam okropną zgagę. Produkcja odbywa się na bazie owoców z naszego ogrodu, dzięki temu jest zdrowe. No może poza tym cukrem ;) I najważniejsze jest zawsze pod ręką, gdy najdzie mnie na niego ochota! :D

Chrabąszczyk

7 stycznia 2017

7 stycznia – DZIEŃ DZIWAKA


dzień dziwaka

Wychodzę z założenia, że każdy z nas choć troszkę jest dziwakiem, cudakiem. Każdy jest oryginałem, każdy jest inny. Nie ma co do kogo się porównywać i trzeba umieć akceptować siebie i innych. To się nazywa życie :)

Dziwakiem jestem nie od dziś. Już w szkole byłam inna, bo lepiej się uczyłam, brałam udział w konkursach, różnych zbiórkach. Byłam inna, bo nie podążałam za ogólnymi trendami. No może poza tym szałem za żarówiastymi ubraniami i paznokciami, malowanymi tylko we wakacje. Nie miałam też wielu rzeczy, które mieli inni, jakiegoś superowego telefonu czy modnych adidasków.
 
Podobnie jest teraz, gdy pracuję. Znajomi dziwią się, że lubię pracować w ogrodzie. A już nie wspomnę jakie robią oczy jak mówię, że hoduję pomidory od nasionka :D Ja natomiast nie rozumiem, jak można żyć, nie mając żadnych zainteresowań, celów i przemyśleń na swój temat...


Jestem oryginałem, cudakiem, dziwakiem i akceptuję to, bo akceptuję siebie taką jaką jestem. A moje dziwactwa są nie byle jakie:
  1. Uwielbiam kalosze i noszę je nawet do pracy. Posiadam jak na razie dwie pary, jedne czarne a drugie w kwiaty. Moim marzeniem są takie w kolorze żółtym, które nosi główna bohaterka filmu "Zanim się pojawiłeś". I jeszcze do kompletu żółty płaszcz przeciwdeszczowy. Cudo!
  2. Zanim zacznę pracę w ogrodzie muszę niezwłocznie nałożyć rękawiczki.
  3. Wącham wszystkie kwiaty, które napotkam.
  4. Często chodzę uśmiechnięta i mówię: "No to pa", przedłużając końcówkę :)
  5. Nienawidzę jak ktoś mówi do mnie: "Ogarnij się". Mam ochotę dać mu w nos.
  6. Nie lubię otrzymywać dobrych rad. Zawsze odpowiadam takiej osobie, że jak będę miała problem to na pewno się do niej zgłoszę.
  7. Potrafię udawać świnkę Peppę.
  8. Szaleję za słitaśnymi gadżetami, np. pompony, ubrania ze świątecznym motywem czy z "uszami".
  9. Zawsze, gdy śpiewam piosenkę zmieniam jej melodię, a czasem i słowa. To chyba już nie jest ta sama piosenka?! :D
  10. Proces przygotowania do snu zajmuje mi tak 0,5-1 godziny.
  11. Lubię spać na lewym boku w pozycji embrionalnej, przykryta kołdrą po sam czubek głowy. Obowiązkowe są skarpetki na stopach, czasem nawet i latem.
  12.  Zawsze muszę zrobić jakąś głupią minę do zdjęcia.
  13. Uwielbiam mieszać smaki. Przykładowa kanapka składa się z bułki, masła, szynki i śledzia. Obowiązkowo musi być piętrowa :)
  14. Krojąc pomidora zawsze odcinam tzw. "dupki" i wyrzucam na kompost. Nie jadam pomidorów w całości, bo boję się że stanie mi skórka na żołądku.
  15. Za każdym razem zanim wleję wodę do czajnika, muszę wylać starą (chociaż gotowałam ją chwilę temu), opłukać i wlać świeżą. 
  16. Kawa tylko z mlekiem i 3 łyżeczkami cukru. 

A jakie Ty masz dziwactwa?

Chrabąszczyk

6 stycznia 2017

Jak biały puch z poduszki

Miała napisać dziś post zupełnie o czymś innym, ale ten biały puszek na dworze jest warty uwagi. Zaczynało pomalutku prószyć, gdy zdychałam podczas grypy żołądkowej. Wczoraj sypnęło porządnie. Cała miejscowość i okolice stanęły w olbrzymich korkach. Przez co praca firmy, w której pracuję była bardzo utrudniona. Ale dziś wolne a co ja tak o tej pracy :) Cieszmy się! Śniegu po kolana :D

pergola w śniegu


drewutnia oprószona śniegiem

tuje w śniegu

I zimowa odsłona wejścia do domu :)

dekoracja bożonarodzeniowa przed domem

Chrabąszczyk

2 stycznia 2017

Nowe plany, lepsza Ja

Większość z nas na początku roku ma przemyślenia i postanowienia. Już w grudniu postanowiłam, że napiszę tego posta :D
Przemyśleń mam sporo, postanowień też, ale najbardziej liczą się plany.

sztuczne ognie

Ostatnio jestem na topie w blogowym świecie i też postanowiłam sprawić sobie planner (pobrałam od Piafki). Zakupiłam dodatkowo "Trochę inny dziennik", mając nadzieję, że poznam siebie jeszcze bardziej. Chcę być bardziej zorganizowana, pisać więcej postów, ogarniać więcej spraw. Tym bardziej, że mam w głowie więcej pomysłów na posty. Będę dążyć do współpracy z różnymi osobami oraz do napisania artykułu, bo jakoś nigdy nie było mi z tym po drodze, w końcu jestem gotowa :D


Uwielbiam planować nowe inwestycje w ogrodzie. Inspiruje się głównie Pinterest albo tym, co mi wpadanie w oko w internetowym świecie. Oto z grubsza co chcemy zrobić:


Drewniany taras 

 Chcemy przedłużyć go wgłąb trawnika. Zastanawiamy się nad postawieniem drugiej pergoli, która osłoni przed mocnym słońcem. Taras zostanie otoczony rabatami z bylinami i cebulowymi. Na końcu podestu będzie znajdował się okrąg z kamiennej kostki, na której ustawimy basen. Ma być mobilny, dzięki temu w każdej chwili będziemy mogli ustawić stolik z krzesłami, tak aby stworzyć patio. Pan Mąż myślał jeszcze o wkopaniu basenu, ale to już inwestycja w jedną stronę.

źródło

Domek ogrodnika 

 Oczywiście będziemy budować go sami, aby był taki "nasz" i po to, by zmniejszyć koszty. Przed każdym projektem wspólnie ustalamy jak ma to "coś" wyglądać, szacujemy koszty i jedziemy na zakupy.

źródło

Ławka ustawiona przed domem

 Oj! Marzy mi się już taka od dawna. 

źródło

 Panele z desek paletowych, które przysłonią nas od sąsiadów

źródło

Nowy komplet mebli na taras 

Stół stworzony przez Pana Męża jakieś iks lat temu zdecydowanie powinien przejść już na emeryturę. Czas na nowy ręcznie zrobiony komplet z grubych dech, tak aby posłużył ja kolejne 10 lat .

źródło

Drabina pod jabłonią

źródło


 Zakątek leśny z ogniskiem

Ognisko już posiadamy, ławeczki też. Trzeba dosadzić iglaki, aby zrobiło się przytulnie. Pod krzaczkami i drzewami w przyszłości posadzę konwalie i jeszcze jakieś miniaturki. Dodatkowo wysypiemy kamyki.

źródło

Dosadzenie róż do rabaty różanej

Po tegorocznym lecie wiele róż mi uschło i musiałam je wykopać. Planuję dosadzić róże angielskie, bo na krzaczku mają mnóstwo pąków, prezentują się elegancko i obłędnie pachną.

źródło

Hamak

źródło

  Przedogródek z kamiennym obrzeżem

Musi być w końcu urządzony porządnie. To będzie już trzecia metamorfoza przedogródka i mam nadzieję, że ostatnia. Planujemy ją na lekkim wzniesieniu, z obrzeżem z kamienia. Posadzimy byliny i skalniaki.

źródło

 Płotek w warzywniku

Pewnie nie będzie biały, tylko brązowy i zrobiony z drewna paletowego. Z furteczką.

źródło

Więcej beczek na deszczówkę



Palenisko do ogniska i nowy grill mobilny

Chcemy zlikwidować grilla z betonowego, który był robiony przez Pana Męża. Grill mobilny będzie bardziej funkcjonalny, można go w każdej chwili schować i nie zajmuje dużo miejsca. Co do paleniska - to taki nasz "widzimiś" :) 



źródło
źródło

Ponadto, czeka nas reorganizacja rabaty pod płotem. Muszę pomyśleć o jakiejś ściółce, bo mam tam za dużo pielenia. Może zasadzę same funkie? Ciemno tam. Dodatkowo, aronia zyska kamienne obrzeże i ściółkę z kory. Pewnie w między czasie urodzi się jeszcze parę pomysłów, które zrealizujemy. Choć i tak już się długa lista uzbierała :)

Chrabąszczyk

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia