24 lipca 2017

Czekając na sobotę

Sobota jest magicznym dniem, który nie wiadomo skąd dodaje nam mega energii do pracy w domu i w ogrodzie. Zdecydowanie wyczekujemy jej każdego dnia, a gdy już nadejdzie bez zbędnych pytań zabieramy się za robotę. 
W tę sobotę pogoda dopisała, więc o 8 rano wyskoczyliśmy już z łóżka. Ja zabrałam się jak zwykle za przygotowanie śniadania, a w tym czasie Mąż poukładał sobie narzędzia. Nasyceni zabraliśmy się za wspólną pracę w ogrodzie. Mąż kosił trawę, a ja pieliłam. Potem wyrównaliśmy żywopłot od zewnątrz i spakowaliśmy igliwie w worki. Zrobiliśmy jeszcze tymczasową pergolę dla róży pnącej z tyczek bambusowych. Wyrwałam ostatki groszku i wypieliłam po nim rabatkę. I tym sposobem zleciało pół dnia... Potem małe zakupy i grill ze znajomymi.
Także zostało jeszcze kilka pilnych prac do zrobienia na ten tydzień. Miejmy nadzieję, że pogoda jednak zmieni plany i nie będzie deszczowo. 


No tak rozrosła się cienista rabata :)

Do zobaczenia niebawem

Chrabąszczyk

5 komentarzy:

  1. Wspaniale miniona sobota i taka zaplanowana i do tego plany zrealizowane :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. po części plany zrealizowane. Zawsze chciałoby się więcej :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, dla mnie najważniejsze byłoby śniadanie i grill :-) Nie... żartuję :-) Też latam po ogrodzie i sprzątam na okrągło :-) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Mąż śniadanie by ominął, ale grilla nigdy :P

      Usuń
  4. Ja ostatnio dokonałem renowacji moich starych mebli zewnętrznych. Naprawdę polecam. Coś pożytecznego, a przy tym dobra zabawa

    ดูหนังฝรั่ง

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie się moim blogiem ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia