15 stycznia 2015

Rośliny z marketu

Często szukam rozwiązań do ogrodu za niewielkie pieniądze. Postanowiłam opisywać tanie, a przy tym uwiarygodnione sposoby na stworzenie tego jedynego miejsca. I tak powstał cykl ogrodu na grosze :)
Jak już wiecie, często mi się zdarza kupić rośliny z marketu, a jeszcze częściej podumierające. Znalazłoby się parę osób, które skrytykowałoby moje zachowanie. Robię to z dwóch powodów. Po pierwsze podeschnięte roślinki są przecenione o połowę (ceny wahają się od 2 do 6zł), mogę zakupić ich dwa razy więcej. Po drugie, zadaję sobie pytanie: 'Kto je uratuje jak nie ja?'.
Naszym ogrodem zajmujemy się 4 lata. Jesteśmy młodzi, nie zarabiamy kokosów. Ponadto musimy jeszcze sporo pieniędzy włożyć w wykończenie domu. Kupno roślin po niższej cenie to dla nas sposób na zapełnienie ogrodu. Oczywiście, nie kupujemy też byle czego. Często sprawdzam czy roślina nie jest zbyt przesuszona, zgniła czy ma całe korzenie itd. Wybieram też gatunki, na które znajdę miejsce w domu czy w ogrodzie.
Po przyniesieniu takiej rośliny do domu, napełniam miskę dużą ilością wody i wkładam ją do środka. Zostawiam na całą noc. Na drugi dzień ustawiam na parapecie, w odpowiednim dla niej miejscu. Staram się regularnie ją podlewać. Takie rośliny kupuję niezależnie od pory roku, często przezimowują w domu, a wiosną wystawiam w doniczce do ogrodu. Jeśli jest to roślina, którą można wkopać w ziemię, to tak po miesiącu zabieram się za zmianę miejsca. Rośliny z marketów często są nieprzystosowane do temperatur jakie panują na zewnątrz, dlatego uprzednio należy je przyzwyczajać. 
Z jakich marketów korzystam? Głównie z Tesco (przez cały rok). W Biedronce obniżone ceny roślin można znaleźć w pełni lub pod koniec sezonu. Kupowałam również w Carrefourze, ale rośliny domowe.
Roślinami jakimi mogę się pochwalić są m.in.: róże miniaturowe (pisałam o nich TU) i ogrodowe (TU), iglaki, lilie, rozwar, hiacynty, rododendrony, prymulki, żonkile, zioła, krzewy.

róże miniaturowe

lilie
żonkile i hiacynt
hiacynt
rozwar w miejscu docelowym
Krzewuszkę kupiliśmy po atrakcyjnej cenie w Biedronce. Po roku gruntowania w ogrodzie kwitła przepięknie.



Mój najnowszy zakup, róże miniaturowe. Kupiłam je 2 tygodnie w Tesco. Muszę napisać, że były w dobrym stanie. Oczyściłam je z suchych łodyg, liści i kwiatów oraz dobrze zwilżyłam. Zaczynają dochodzić do siebie.


Podoba mi się też parę gatunków droższych, dostępnych tylko w szkółkach. Raz na jakiś czas kupujemy też takie rośliny, choć to spory wydatek. Dzięki kwiatom z marketu, jak wspominałam, możemy zapełnić część ogródka. Inaczej zajęłoby nam to wieki. I pamiętajcie, tańsze nie znaczy gorsze :P

Do następnego!

8 komentarzy:

  1. Hejka :)
    Ja też jestem zwolenniczką kupowania roślin w hipermarketach z podobnych pobudek co Ty, chociaż mimo okrywania, mimo jak najlepszego posadzenia to ponad połowa nie daje rady pierwszej zimy albo kolejny sezon je załatwia bo z tajemniczych powodów nie są wstanie ruszyć :( Nie mam pojęcia dlaczego... no ale kupuję, jednemu, dwóm się zawsze udaje... więc myślę, że warto, tak to by były wyrzucone. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana te z marketów wymagają większej troski, przykrycie, kopcowanie na zimę,, i trzeba sprawdzać kraj pochodzenia i stopień mrozoodporności , - będzie mniej strat , pozdrawiam Dusia

      Usuń
  2. Tak, niestety bywa różnie. Niektóre rośliny bardzo źle zimują, więc czasem ich szkoda kupować. Ale ja też często kupuję, choć rzadziej ogrodowe a częściej doniczkowce...
    pozdrawiam,
    m.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam :))

    Niestety cos kliknęłam, cos nacisnęłam i utraciłam możliwość publikowania postów na swoim blogu. Już to przebolałam ale szkoda mi troszkę więc założyłam nowy. Jeżeli chcesz - zagadnij do mnie proszę.

    Pozdrawiam serdecznie. Dorota
    http://sielskachata.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Też tak kupuję:) Najczęściej storczyki i owocowe.Kupione za grosze winogrona owocują u mnie super.

    OdpowiedzUsuń
  5. To wspaniały pomysł, rośliny potrafią się odwdzięczyć za "uratowanie" i zachwycają swym pięknem przez wiele lat. Utrzymanie ogrodu niestety sporo kosztuje, wiem coś o tym. Dlatego sama robię mnóstwo sadzonek, to nic nie kosztuje. Przycięte gałązki po prostu wtykam do doniczek albo bezpośrednio na wolnym kawałku rabatki. Część zawsze się przyjmuje. Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również część roślin ogrodowych "pozyskuje" w marketach, ale niestety drzewka owocowe nie bardzo się u mnie przyjmują. Znacznie lepiej rosną, te które kupiłam w pobliskiej "szkółce". Pewnie dlatego, że ten sam klimat, zbliżone podłoże a więc mniejszy szok dla roślin. No i oczywiście odpowiednie odmiany. Najlepiej z "marketowych" roślin przyjmują sie u mnie róże i cieszą oko pięknymi kwiatami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkie kupione dotąd rośliny w marketach zgniły lub uschły. Od bluszczy, cissusów po sukulenty. 15 lat doświadczenia w tych sprawach to widocznie za mało aby zapanować nad roślinami zlanymi litrami nawozów i oprysków.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie się moim blogiem ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia