17 listopada 2016

Leniwy urlop

Listopadowa jesień jak zwykle jest taka depresyjna. Brak słońca powoduje, że jestem większym leniuchem niż zazwyczaj. Latem zawsze budzą mnie promienie słońca wpadające przez okna pałaciowe w sypialni, a teraz szaro-bura pogoda przypomina tylko, że okna trzeba w końcu umyć. Psiak tuca noskiem, żeby wpuścić go pod kołdrę, a tu z wyra trzeba wstać; kuchnię posprzątać, okna pomyć, firany poprasować, obiad ugotować i tak bez końca... Aaaa zapomniałam wspomnieć, że mam tygodniowy urlop i dlatego za porządki "przedświąteczne" obiecałam się zabrać. Poza tym kolejny pokój malujemy i garderobę postanowiliśmy wyremontować. I tak ciągle coś, a pogoda niiiie pomaga.

Ogródek zdecydowanie sobie odpuściłam tej jesieni. Były jedynie zbiory jabłek i winogron oraz warzyw. Choć dziś miałam ochotę na przechadzkę po ogrodzie z psiakiem i aparatem. W końcu!




W tym roku warzywnik skopała Pani Mama. Odwdzięczyliśmy się jej za to :)



I najpiękniejszy jak dla mnie widok. Wymalowane wejście do domu. Teraz ustawione są wiklinowe krzesła, zaś w przyszłości ma stać drewniana ławka. Latem  przed wejściem stały hortensje w donicach, po pierwszych przymrozkach schowałam wszystkie doniczkowe rośliny do pomieszczenia. Teraz obmyślam jak "uświątecznić" wejście do domu.


Życzę moim Czytelnikom dużo energii na najbliższe dni... i sobie też :)

Chrabąszczyk

4 komentarze:

  1. U mnie nie byłoby sensu tak szybko myć okna przed Świętami. Smoła z sąsiedzkich kominów zabrudziłaby je w ciągu tygodnia :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj! Wejście wygląda przepięknie. Bardzo lubię takie zakątki. Śliczne ogniki a i mahonię gdzieś widziałem w tle :-) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej nie są ogniki a irgi. Mam je w wersji płożącej i stojącej :)

      Usuń
  3. Pani Małgosiu proszę o maila w sprawie zakupów.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie się moim blogiem ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia