9 stycznia 2017

Winobranie cz II



"Samorobne" winko to głównie zasługa Pana Męża. Ja z Panią Mamą jesteśmy jedynie pomocnikami od czarnej roboty ;)

Produkcję wina domowego rozpoczęliśmy w październiku. Pierwszy etap opisałam w WINOBRANIE cz I.

Po przerobieniu wina, czyli w okolicy grudnia oddzieliliśmy owoce od płynu, uprzednio przelewając wino do ogromnej miski. Owoce trzeba było trochę pozgniatać, aby żadna kropelka się nie zmarnowała. Następnie oczyszczony z owoców płyn przelaliśmy z powrotem do butli, dosładzając do smaku. Wino pozostawiliśmy na 2 tygodnie, aby się lepiej "przerobiło".


Po tym czasie zabraliśmy się za rozlewanie płynu do butelek. Pozostały na końcu miąższ wyrzuciliśmy na kompost.


W zeszłym roku wiele butelek rozdaliśmy i niestety nie powróciły do nas, zatem musieliśmy dokupić. Najtaniej wyszło w Brico, gdzie wpadły nam w ręce dodatkowo świetne nalepki. Korki natomiast kupiliśmy na sztuki w sklepie ogrodniczym.


Uwielbiam nasze wino, bo ma wiele zalet. Nie posiada siarczanów, po których mam okropną zgagę. Produkcja odbywa się na bazie owoców z naszego ogrodu, dzięki temu jest zdrowe. No może poza tym cukrem ;) I najważniejsze jest zawsze pod ręką, gdy najdzie mnie na niego ochota! :D

Chrabąszczyk

12 komentarzy:

  1. Wyglądają bardzo profesjonalnie :) Etykiety od razu wpadły mi w oko :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko co zrobione jest w domu smakuje lepiej i jest zdrowsze. Wino także wpisuje się w tą prawidłowość. :) Butelki wyglądają smakowicie ;)
    Pozdrawiam Cię Chrabąszczyku serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. The post is great! I really love your blog:)

    irinathayer.com

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie wszelkie winka i nalewki to moja domena. W ubiegłym roku zrobiłam 80 litrów wina z czarnej porzeczki! O rany! Jakie ono jest pyszne! Same witaminy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czarnej porzeczki wina nigdy nie piłam. Moja mama za to robiła kiedyś przepyszne nalewki. Takich w sklepie się nie dostanie, oj nie! :)

      Usuń
  5. Skąd my to znamy :-), też przerabiamy wszystko co się da na domowej roboty winko. Co prawda to, które nastawiliśmy we wrześniu i w październiku - z winogronu - jeszcze dojrzewa w balonie, ale ile osób tyle sposobów produkcji. Liczy się produkt końcowy - pyszne, domowe winko bez siarczanów.
    P.S. W tym roku na butelkach win dokleiliśmy karteczkę ,,butelka zwrotna''... jak na razie wracają do nas puste butelki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świetny patent z tą zwrotną butelką. Muszę wypróbować :)

      Usuń
  6. Jest tylko kilka rzeczy, które kochamy bardziej od jedzenia. Jedną z nich jest domowej roboty wino. Gratulujemy cierpliwości ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie w domu jest podział obowiązków, ja zajmuję się hodowlą owoców, mąż dalszą obróbką. Nic tylko czekać na sezon uprawczy !

    OdpowiedzUsuń
  8. Od lat produkuję domowe wino i rozdaję je po kilkuletnim okresie leżakowanie na wszelkie okazje. Także podpisuję się pod ideą "wina domu" rękami i nogami!

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny pomysł! Uwielbiam winogrona i wino, ale niestety jestem skazana na kupno i jednego i drugiego :( Jak kiedyś wrócę w strony, gdzie można cieszyć się winogronami z własnego ogródka, to na pewno spróbuję zrobić domowe wino!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie się moim blogiem ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia