niedziela, 21 sierpnia 2016

Ruszamy z nowym projektem

Kiedy następuje "Dzień Matki Boskiej Pieniężnej" bierzemy nogi za pas i lecimy do marketów budowlanych, w poszukiwaniu potrzebnych materiałów. Oczywiście pod koniec miesiąca obmyślamy wspólnie jaki będzie kolejny projekt, rozpoczynając od wnętrza (wykończeniówka), a kończąc na ogrodzie. Zaglądamy do "internetów" szukając inspiracji, potem spisujemy na kartce potrzebne rzeczy i będąc już w sklepach porównujemy ceny i jakość produktów. Często się zdarza, że "przebitka" cenowa między marketami jest ogromna. A nawet ostatnio Pan Mąż zajechał do "sklepu z kamieniami" (jak inaczej go nazwać?) i okazało się, że kamienie i piasek kupowane na tony można kupić o wiele taniej. No nie mieliśmy pojęcia :P

Gdy auto po wielkich zakupach jest już rozpakowane to bierzemy się do roboty :)

Jak myślicie, co to będzie?


Przypominam, że naszym pierwszym większym projektem była pergola pod winogrona. Mniejsze - pergola na kiwi, ławki, pergola pod jeżynę i doniczki.

Do następnego postu :)

Gosia

PS. paskudnie u nas pada.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Święto Matki Boskiej Zielnej

W ostatnim czasie z religijnością mi nie po drodze, ale jak co roku zjawiam się na mszy w Matki Boskiej Zielnej. Zawsze mam ze sobą bukiet z "pierwocin mojej ziemi", co nie jest niestety częstym już widokiem wśród wiernych. A przecież każdy ma wokół bloku czy domu kawałek trawnika, z którego mogą zerwać trochę ziela. Taki bukiet może być też pretekstem do przejażdżki rowerem za miasto czy odwiedzenia działki znajomych. Uwielbiam jak oprócz mnie siedzi osoba z bukietem rożnych kwiatów, często niepasujących do siebie, ale podziwiam trud wykonania. Pamiętajmy, że przynosząc wiązanki zbóż, owoców i roślin dziękujemy Maryi za pomoc w ciężkiej pracy w ogrodzie lub na roli, za opiekę na nami i plonami. 


Gdy czytałam w internetach o tym święcie natknęłam się na legendę, od której to wszystko się zaczęło. A mianowicie Apostołowie po otwarciu grobu Matki Bożej nie znaleźli tam Jej ciała, a jedynie same zioła i kwiaty i na tę pamiątkę święci się kwitnące zioła, kwiaty, zboża, owoce, warzywa.


W moim bukiecie króluje żółta róża, floksy, liście buraków, mięta i chwasty, w tym krwawnik z trawnika, rdest i jakaś trawa z warzywnika. Lubie chwasty, które ładnie się prezentują :)



Udanego dnia :)
U nas dziś świeci słoneczko

niedziela, 7 sierpnia 2016

Obornika moc

Z doświadczenia już wiem, że obornik w ogrodzie to podstawa. W jesienią zeszłego roku nawieźliśmy warzywnik obornikiem kaczym, pochodzącym z rodzinnego gospodarstwa (od strony Pana Męża) a plony są zaskakujące. Wcześniej używaliśmy tylko kompostu, który nawoziliśmy wiosną i warzywa wcale nie były takie duże. Od zawsze zazdrościłam sąsiadce, która pokazywała mi swoje dorodne rzodkiewki. Teraz mam i ja :)

Na zdjęciu pomidory gruntowe karłowe BIO
Informacje o oborniku i jego zastosowaniu można przeczytać na portalu Niepodlewam.pl.

tegoroczne buraki
słonecznik samosiejka

Ja natomiast chciałam się skupić na na tym, gdzie szukać kompostu. Ja, miastowa, miałam zawsze z tym problem. Najlepiej obornika szukać wśród rodziny i znajomych, przez FB i OLX (są również ogłoszenia oddam za darmo) albo na tablicy przy działkach ogrodniczych. Można zamówić indywidualnie z dowozem bądź zgrać się z Działkowcami. Jesienią, wybierają między sobą przewodniczącego i zamawiają auto. Obornik przywożony jest wtedy w workach. Na mój warzywnik musiałabym wydać ze 150zł. Najlepiej nawóz ten kupować ze sprawdzonych źródeł, bo niekiedy w opakowaniach mogą znaleźć się nieprzetworzone części jedzenia, liście czy patyki. 

tegoroczne papryczki chilli

Dzięki poradom Kasi Bellingham zaczęłam korzystać również z kurzego obornika granulowanego. Koszt 1kg worka wyniósł mnie z 15zł, a był dość wydajny. Użyłam go pod krzewy i kwiaty a także stosowałam przed sadzeniem roślin do gruntu i donic.



Żegnam się leniwie w prawdziwie leniwą niedzielę :)

wtorek, 26 lipca 2016

Basen w ogrodzie

Jakiś czas temu pisałam o kupnie dmuchanego basenu do ogrodu (TU). Pisaliście o nim z zachwytem, że postanowiłam zrobić informacyjny post. Basen zawsze kojarzył mi się z dużą inwestycją. Przerażał mnie koszt tego wszystkiego i przyznaję nadto to wyolbrzymiałam.


Największym wydatkiem jest oczywiście basen, nasz kosztował ok. 300 zł i mieści 6m3 wody. W zestawie z basenem znalazła się pompa filtrująca. Dodatkowo musieliśmy dokupić wkłady do filtra (10zł za 2).


Kupiliśmy również wybierak, z którego korzystamy podczas kąpieli. Koszt plastikowej końcówki to ok 20zł, do tego trzonek teleskopowy za kwotę 40zł. Aby zmniejszyć koszt, użyliśmy drewnianego trzonka za ok. 10zł.




 Basen dmuchało dwóch zdrowych mężczyzn, potem Pan Mąż dokupił pompkę (ok. 40zł), którą co jakiś czas trzeba trzeba dopompowywać sprzęt. Dodatkiem na jaki się skusiliśmy był termometr pływający (10zł).


Uzupełnienie basenu wodą, w naszym przypadku, związało się z kupnem 2 węży ogrodowych (kran znajduje się w garażu) za sumę 30 zł. Ponadto, wodę nalaliśmy raz i co jakiś czas dodajemy rozpuszczony w wodzie chlor (ok 30zł). Bez niego na dni powstaje "muł" z glonów, przez co powierzchnia jest śliska. W sprzedaży jest również odkurzacz do czyszczenia dna, ale póki co, nie skusiliśmy się na niego. Zakupiliśmy jeszcze plandekę (40zł), która chroni przed wpadającymi liśćmi, paprochami i owadami. 



Basen takiej wielkości nie jest jakąś ogromną powierzchnią do pływania, ale można się popluskać w upalne dni. Jest to świetna alternatywa dla osób mieszkających daleko morza czy jezior. Sporadycznie jeździmy na dziką plażę, gdzie ludzi jest mało, ale i tak Pan Mąż nie może uleżeć na słońcu. Po 5 minutach mówi: "Jedziemy już". A ja uwielbiam siedzieć na piachu, mocząc nogi w morzu. Ponadto, w naszym przypadku koszt takiej wycieczki to ponad 50zł i nie można zabrać ze sobą psa, który także męczy się podczas upałów. Przyznam się, że nasz psiak moczył się razem z nami, dzięki czemu lepiej znosi gorąc. Przeglądając niedawno internety natknęłam się ciekawą opcję, jaką jest basen dla psa :)
Jeśli skusicie się na kupno basenu, postawcie go na słońcu, aby woda szybciej się nagrzewała. My popełniliśmy błąd, ustawiając go pod orzechem.

Jesteśmy bardzo zadowoleni z kupna "niebieskiego stwora". Zdecydowanie polecam sprawić sobie taki luksusik :)

Do następnego postu :*

piątek, 22 lipca 2016

Trawę skosić trzeba

Lenistwo wlazło w tego mojego Pana Męża. Trawa sama się nie skosi. O nie, nie!

Jak rozpoznaje, że trawa za wysoka? O tak:

- mokre od rosy nogi do kolan mam
- mokre też klapuszki są
- pies też mokry
- kota nie widać jak łazi
- i nogi trzeba wyżej podnosić
- i włazi na rabaty i jakaś taka oklapła jest

I najważniejsze psiak piłki znaleźć nie może.







Udanego piątella :D

niedziela, 17 lipca 2016

Gdy ogrodnik śpi, sieje diabeł zielsko.

Wczoraj walczyłam z zielskiem w warzywniku. Ło Matko Bosko! Po tych ogromniastych ulewach rozmnożyło się tego dziadostwa tyle, aż rąk brak do pracy. W trakcie pielenia, odkryłam, że fasola i ogródki rosną. Buraki i marchew można zbierać. I muszę jeszcze zrobić porządek z czosnkiem i pomidorami w tygodniu. A buraki prezentują się cudownie :)


Dziś taki krótki wpisik. 
Idę łapać promienie póki są. To lato jakieś takie "jesienne" :)

 Buziaki :*

wtorek, 28 czerwca 2016

Złe dobrego początki

Po "gradobiciowym" poście czas na coś milszego :) Siedząc przy komputerze zaświeciło mi słoneczko w okno i stwierdziłam, że przydałoby się trochę jakiś nowych zdjęć z ogrodu. Cykając fotki przypomniało mi się, że jeszcze nie pokazałam niebieskiego kolosa. Niestety urodą nie grzeszy ;o)



  i...

zbliżenie :)


A teraz prawie jeziorne ujęcie...


Basen ustawiony jest pod orzechem, który choć ciutek daje cień. Niedaleko znajduje się klomb, jeszcze bez lilii, ale śmierdziuchy i lawenda już zakwitły :)



Za klombem rośnie czereśnia. Co jakiś czas skubiemy sobie owoce prosto z drzewa. Nie zbieramy ich nigdy, znikają zbyt szybko :P




A wszystko to widać z tarasu choć trochę udekorowanego. Krzesła wynalazł Pan Mąż w domowej graciarni. Są drewniane i artystyczne a przede wszystkim oryginalne. I takie lubię ;)






Udanej reszty tygodnia :)