środa, 14 września 2016

Bo kulturka musi być

Zainspirowana artykułem z działkowca "Działkowy savoir-vivre" postanowiłam napisać ten post. Wielokrotnie wspominałam, że mój ogród sąsiaduje z Rodzinnymi Ogrodami Działkowymi (ROD) i domkami wolnostojącymi. Zatem, tam gdzie ma być miło i przyjemnie, kultutka też musi być.
Poniżej wypisałam, co w kulturze sąsiedzkiej dla mnie jest istotne.


Po pierwsze ubiór
W trakcie upałów moje sąsiadki paradują w miękkich białych koronkowych staniczkach. Dzięki Bogu, że wybierają te bardziej zabudowane, bo inaczej padłabym na zawał. Wygląda to dość niesmacznie, tym bardziej, że bielizna jest intymną częścią garderoby. W sprzedaży dostępnych jest dużo alternatyw dla staniczków. W mojej okolicy nie spotkałam się, żeby panowie chodzili w samych galotach. Jeżeli ktoś gdzieś chodzi - to niestosowne.


Po drugie empatia
W zeszłym roku był ogromny wysyp ślimaków. Jedna z działkowiczek nie zauważyła, że siedzę sobie w ogrodzie i wrzuciła mi przez płot ogromniastego ślimaka wielkości kamienia. No wkurzyłam się jak jasna cholera. To, że nie jestem działkowiczem nie oznacza, że można się tak zachowywać. Przyczaiłam się przy płocie i jak podeszła zwróciłam jej uwagę. Wyznaję zasadę - nie czyń drugiemu, co Tobie nie miłe.



Po trzecie dzieci
Lubię dzieci, naprawdę. Lubię też jak się grzecznie bawią czy pomagają rodzicom. Robią to czasem zbyt głośno, ale to tylko małe istotki. Kto by się na nie gniewał? Gniewać to ja się mogę na rodziców. Siedzę sobie w ogródku i na wprost moich oczu dziecko wypina mi dupkę i sika. Rozumiem, że na niektórych działkach nie ma toalet, ale za pewne jest wiaderko i altanka, w której można zrobić to nie na widoku. (w dzieciństwie sama korzystałam tak z toalety).
Starsi też tak robią. Wieszam pranie na balkonie i widzę jak w moim kierunku wypina się ogromny tyłek sąsiadki. Tak, robiła siku w moją stronę!

Po czwarte czystość
Lepiej się wypoczywa w posprzątanym pokoju. Ogród to przedłużenie domu, a działka jest "drugim domem". Czy nie lepiej usiąść sobie po robocie i patrzeć na czyste otoczenie? 

Taki widok mam ja
Po piąte krzyk
Wszędzie go pełno. Krzyczy z domu sąsiadka na męża, że trawy nie skosił. Krzyczy działkowiczka, że rzodkiewka jej nie rośnie. Ludzie, czy to tak trudno podejść i porozmawiać jak człowiek? 

Po szóste spalanie gałęzi
Jesienią czy wiosną nie należy spalać wilgotnych gałęzi oraz nie polewać zbyt szybko ogniska wodą. W innym przypadku pojawi się nieprzyjemny kopcący dym, który na pewno przejdzie na stronę sąsiada.

Po siódme koszenie trawy
Koszenie trawy przestało mi przeszkadzać, bo stało się normą. Koszą wszyscy. Lepiej żyć w zgodnie z innymi, dlatego nie hałasujmy zbyt wcześnie czy gdy sąsiedzi mają imprezę. 

* * *

Nie jestem idealnym sąsiadem. Zdarza mi się puścić jakąś piosenkę głośniej, czy nie wypielić rabaty pod płotem, ale staram się nie robić nikomu pod górę jak sąsiadka ze ślimakiem. Bardzo jest miłe jak działkowicze mówią sobie "dzień dobry" oraz dzielą się wzajemnie sadzonkami i plonami. Warto jednak zmienić w sobie to, co złe i być super sąsiadem :)


A jakie Wy macie spostrzeżenia?

Chrabąszczyk :)

niedziela, 11 września 2016

To, co nas nie zabije to nas wzmocni!

Na poprzedni post odpowiedziała jedna osoba, ale i tak nie udostępniła u siebie na blogu zdjęcia z linkiem. Tak więc zmieniam nieco zasady rozdania i zaczynam od nowa. Aby zdobyć niżej wymienione książki należy:
  •  pozostawić komentarz pod postem, wyrażający chęć udziału w zabawie. Osoby nieblogerowe proszę o wpisanie maila.
  • wkleić podlinkowany banerek na  swoim blogu (dotyczy blogerów)
  Rozdanie trwa do 10 października.


1. Zmień swój ogród - A. Kulikowska, H. Masternak
2. Ogród przy domu - S. Phillis
3. Pnącza i żywopłoty - T. Tarsch

 Koszt łączny to ok. 100zł.

Zapraszam :)

poniedziałek, 5 września 2016

Ogrodowe rozdanie

Witam, 
Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad rozdaniem, tylko nie wiedziałam czym Was uraczyć i czego ma dotyczyć zabawa. I już wiem!


Specjalnie dla Was zamówiłam z "internetów" 3 książki o tematyce ogrodniczej.

1. Zmień swój ogród - A. Kulikowska, H. Masternak
2. Ogród przy domu - S. Phillis
3. Pnącza i żywopłoty - T. Tarsch
Koszt łączny to ok. 100zł.


Uwielbiam inspiracje ogrodowe typu "hand-made" i recycling.

Aby zdobyć ww. książki opiszcie choć jedną rzecz hand-made do ogrodu, która szczególnie się Wam podoba, którą chcielibyście zrobić, mieć bądź już to zrobiliście. Ciekawie byłoby dodać zdjęcie bądź link w komentarzu. Książki otrzyma jedna osoba.

W zabawie może wziąć udział każdy, kto pozostawi komentarz z ww. wskazówkami oraz przekaże informację "dalej", informując innych podlinkowanym banerkiem na swoim blogu (dotyczy blogerów). Osoby nieblogerowe proszę o wpisanie maila w komentarzu. Rozdanie trwa do 10 października.


Serdecznie zapraszam - nie gryzę. 
Chrabąszczyk :)

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Tadam!

Jak już kilkakrotnie wspomniałam Pan Mąż przywozi z pracy palety jednorazowe, z których robi donice, ławeczki czy tnie na opał. Od wiosny sterta palet powiększyła się do takiego stopnia, że postanowiliśmy coś z tym zrobić. I tak oto powstał kolejny projekt.


Rozpoczęliśmy z przytupem, dzięki czemu udało się nam go stworzyć w pięć dni, oczywiście niepełnych, bo pracowaliśmy od popołudnia. Pan Mąż złożył całą konstrukcję, a moim zadaniem było malowanie i  pomoc doraźna.


DREWUTNIA


Początkowo plan zrobienia drewutni był inny. Miała być wykonana całkowicie z palet, ale doszliśmy do wniosku, że deski są nierówne i efekt wcale nie będzie taki ładny. Deski paletowe posłużyły nam do zrobienia dachu, a do pokrycia całości użyliśmy podbitek (boazeria), które łączy się ze sobą.  Lista zakupów była o wiele dłuższa: płyty chodnikowe, kostka, piasek i podsypka betonowa posłużyły do ukształtowania podłoża; kotwy, belki i podbitki do stworzenia stabilnej konstrukcji; gonty do pokrycia dachu. W planach jest również orynnowanie i ustawienie drewnianej beczki.


Aby przygotować podłoże trzeba było zerwać darń. Oj mieliśmy zagwozdkę co z nią zrobić...



Jeszcze wtrącę kilka słów o doborze miejsca. Często siadamy wieczorem i patrzymy na pracę jaką wykonaliśmy, przy okazji omawiając, co jest jeszcze do zrobienia i jak co się komu marzy. W pewnym miejscu przy płocie jest luka w żywopłocie i większość aut zawracając, wpatruje się nam w ogródek i podziwia jak pluskamy się w basenie. Także wypełniliśmy lukę, osłaniając się od gapiów, przy tym dodaliśmy sobie ładny widok drewna :)


Nie będę się rozpisywać co robiliśmy po kolei. Jakby ktoś potrzebował to chętnie odpowiem na pytania, choć pełno inspiracji i cennych informacji znajdziecie w internecie. Napiszę tylko, że taka pucha starczyła :)


Po skończeniu drewutni nie było czasu na laury. Pocięte i ustawione deski pod domem poprzewoziłam w nowe miejsce. Natomiast nietkniętą stertę palet musieliśmy przerobić. Zdradzę Wam sekret... Zostało nam tego tyle, że do zimy nie zdążymy :P



Choć jeszcze tyle roboty przed nami to i tak cieszy nas ten widok :)


The end :*

niedziela, 21 sierpnia 2016

Ruszamy z nowym projektem

Kiedy następuje "Dzień Matki Boskiej Pieniężnej" bierzemy nogi za pas i lecimy do marketów budowlanych, w poszukiwaniu potrzebnych materiałów. Oczywiście pod koniec miesiąca obmyślamy wspólnie jaki będzie kolejny projekt, rozpoczynając od wnętrza (wykończeniówka), a kończąc na ogrodzie. Zaglądamy do "internetów" szukając inspiracji, potem spisujemy na kartce potrzebne rzeczy i będąc już w sklepach porównujemy ceny i jakość produktów. Często się zdarza, że "przebitka" cenowa między marketami jest ogromna. A nawet ostatnio Pan Mąż zajechał do "sklepu z kamieniami" (jak inaczej go nazwać?) i okazało się, że kamienie i piasek kupowane na tony można kupić o wiele taniej. No nie mieliśmy pojęcia :P

Gdy auto po wielkich zakupach jest już rozpakowane to bierzemy się do roboty :)

Jak myślicie, co to będzie?


Przypominam, że naszym pierwszym większym projektem była pergola pod winogrona. Mniejsze - pergola na kiwi, ławki, pergola pod jeżynę i doniczki.

Do następnego postu :)

Gosia

PS. paskudnie u nas pada.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Święto Matki Boskiej Zielnej

W ostatnim czasie z religijnością mi nie po drodze, ale jak co roku zjawiam się na mszy w Matki Boskiej Zielnej. Zawsze mam ze sobą bukiet z "pierwocin mojej ziemi", co nie jest niestety częstym już widokiem wśród wiernych. A przecież każdy ma wokół bloku czy domu kawałek trawnika, z którego mogą zerwać trochę ziela. Taki bukiet może być też pretekstem do przejażdżki rowerem za miasto czy odwiedzenia działki znajomych. Uwielbiam jak oprócz mnie siedzi osoba z bukietem rożnych kwiatów, często niepasujących do siebie, ale podziwiam trud wykonania. Pamiętajmy, że przynosząc wiązanki zbóż, owoców i roślin dziękujemy Maryi za pomoc w ciężkiej pracy w ogrodzie lub na roli, za opiekę na nami i plonami. 


Gdy czytałam w internetach o tym święcie natknęłam się na legendę, od której to wszystko się zaczęło. A mianowicie Apostołowie po otwarciu grobu Matki Bożej nie znaleźli tam Jej ciała, a jedynie same zioła i kwiaty i na tę pamiątkę święci się kwitnące zioła, kwiaty, zboża, owoce, warzywa.


W moim bukiecie króluje żółta róża, floksy, liście buraków, mięta i chwasty, w tym krwawnik z trawnika, rdest i jakaś trawa z warzywnika. Lubie chwasty, które ładnie się prezentują :)



Udanego dnia :)
U nas dziś świeci słoneczko

niedziela, 7 sierpnia 2016

Obornika moc

Z doświadczenia już wiem, że obornik w ogrodzie to podstawa. W jesienią zeszłego roku nawieźliśmy warzywnik obornikiem kaczym, pochodzącym z rodzinnego gospodarstwa (od strony Pana Męża) a plony są zaskakujące. Wcześniej używaliśmy tylko kompostu, który nawoziliśmy wiosną i warzywa wcale nie były takie duże. Od zawsze zazdrościłam sąsiadce, która pokazywała mi swoje dorodne rzodkiewki. Teraz mam i ja :)

Na zdjęciu pomidory gruntowe karłowe BIO
Informacje o oborniku i jego zastosowaniu można przeczytać na portalu Niepodlewam.pl.

tegoroczne buraki
słonecznik samosiejka

Ja natomiast chciałam się skupić na na tym, gdzie szukać kompostu. Ja, miastowa, miałam zawsze z tym problem. Najlepiej obornika szukać wśród rodziny i znajomych, przez FB i OLX (są również ogłoszenia oddam za darmo) albo na tablicy przy działkach ogrodniczych. Można zamówić indywidualnie z dowozem bądź zgrać się z Działkowcami. Jesienią, wybierają między sobą przewodniczącego i zamawiają auto. Obornik przywożony jest wtedy w workach. Na mój warzywnik musiałabym wydać ze 150zł. Najlepiej nawóz ten kupować ze sprawdzonych źródeł, bo niekiedy w opakowaniach mogą znaleźć się nieprzetworzone części jedzenia, liście czy patyki. 

tegoroczne papryczki chilli

Dzięki poradom Kasi Bellingham zaczęłam korzystać również z kurzego obornika granulowanego. Koszt 1kg worka wyniósł mnie z 15zł, a był dość wydajny. Użyłam go pod krzewy i kwiaty a także stosowałam przed sadzeniem roślin do gruntu i donic.



Żegnam się leniwie w prawdziwie leniwą niedzielę :)