26 kwietnia 2015

Zimowanie roślin w domu

To dobry sposób na zaoszczędzenie sporej ilości gotówki. Zimują u mnie głównie pelargonie, begonie i roślinki, które czasem dorwę zimą na przecenie. Przechowywałam nawet gerberę ogrodową. Ale skupię się na pelargoniach. Koszt 1 wyrośniętej sadzonki to 5,50-6zł. W podłużnej donicy, którą stawiam na okno mieści się 5 sadzonek, czyli całkowity koszt to około 30zł. Ozdobione mam 3 okna, a w tym roku planuję ozdobić kolejne dwa. Do tego przed wejściem do domu wiszą 3 donice, w każdej po 3 sadzonki. Z tyłu domu natomiast ustawiam 2 donice z pelargoniami, po jednej na każdą z oslon. Dzięki temu, że nie wyrzucam sadzonek po sezonie, oszczędziłam ponad 150zł. Zakładając, że miałabym kupować pelargonie rok w rok, koszt takiej inwestycji wyniósłby mnie ponad 210zł.


Zaoszczędzone pieniądze na pewno zainwestuję w ogród. Albo dokupię nowe nasadzenia albo kostkę brukową do oddzielenia rabat od trawnika.
Moje pelargonie dwa sezony temu.


Jeszcze inną cudowna zaletą jest to, że roślinki kwitną już w kwietniu. Można od tego okresu zahartowywać je i gdy nadejdą cieplejsze dni, wystawić na dwór na stałe. Poza tym kilkuletnie roślinki mają w sobie więcej uroku niż tegoroczne.
Tak wyglądają moje pelargonie dziś.


Jest wiele sposobów zimowania tych kwiatów w domu. W internecie jest dużo informacji na ten temat, możecie dobrać dogodny dla Was sposób. A jak ja zimuję pelargonie? Jesienią ustawiam donice w domu w cienistym pomieszczeniu. Przeznaczam do tego biurko w biblioteczce. Podlewam tak, aby tylko ziemia była wilgotna, oczyszczam co jakiś czas z suchych liści i pędów, a na wiosnę wymieniam ziemię i zasilam nawozem w płynie. Zimą jeśli roślinka wypuści kwiatki uszczykuję je, aby mogła się rozrosnąć. Zanim na stałe wystawię pellargonie na dwór, hartuję je przez tydzień po parę godzin dziennie na świeżym powietrzu.




Jeśli czujecie się na siłach, pelargonie można rozmnażać w bardzo prosty sposób. To tez daje duże możliwości zaoszczędzenia pieniędzy. Odcina się sadzonkę niezdrewniałą i albo ukorzenia za pomocą ukorzeniacza albo trzyma w wodzie dopóki sadzonka nie wypuści korzonków. 
Poniżej pelargonie ukorzenione za pomocą ukorzeniacza w zeszłym sezonie.


Moje pelargonie mają już 3 lata. A tak wyglądały w zeszłym sezonie.


Takim sposobem można uzbierać niezłą kolekcję pelargonii i pieniądze na inne roślinki :)

18 kwietnia 2015

Warzywnikowanie

Urlop zaraz się kończy. Nie wszystko udało mi się zrobić, ale z warzywnika jestem zadowolona. Tylko zawiodłam się bardzo będąc w sklepie ogrodniczym, bo okazało się, że nie mają truskawek. Będą dopiero w połowie przyszłego tygodnia. Dzięki FB udało mi się uzyskać 2 worki słomy. Nie ma to jak znajomi znajomych mieszkających na wsi. Akurat będę mogła podsypać poziomki, szczaw i truskawki, gdy już będą moje :)

Zasiałam groszek pachnący, pietruszkę, buraki, groch, koper, marchew oraz wsadziłam cebulę i ziemniaki. Rzodkiewka i sałata wylądowały pod folią. Ogórki, jarmuż, fasola, dynia, seler i por muszą zaczekać na maj. Ziemniaki posadziłam wzdłuż dzięki czemu ograniczę dostęp perzu i trawy do warzywnika. Sprawdzony sposób.



Bez niej każda praca w ogrodzie byłaby nudna. Co chwilę podchodzi ze swoją piłeczką i każe sobie rzucać.


Wyhaczyłam świetną rzecz w Biedronce za ok. 5zł. Jest to drut do podwiązywania pnączy, nie rani ich. Mi posłużył do jeżyny bezkolcowej.


W najbliższych dniach i z pomocą Pana Męża powiększymy klomb. W doniczkach czekają sadzonki, cebule gladioli, bulwy dalii i nasiona słonecznika. Ma być kolorowo!


Do następnego!

16 kwietnia 2015

Dzieje się

Nareszcie pogoda jako tako pozwala na pracę w ogrodzie. Choć po części mój urlop się nie zmarnuje. Myślałam, że natrafię na piękną pogodę, by móc odstresować się w ogrodzie, a na dzień dzisiejszy stresuję się, że wiele rzeczy nie jest zrobione, a już pora. Jednym słowem pogoda płata mi figla. Ale nie poddaje się! Przyodziana w grubą bluzę, kurtkę i "emucze" od niedzieli wzięłam się za robotę. Skopałam warzywnik, przepieliłam zielnik i rabaty, przystrzygłam bukszpany, posadziłam kilkadziesiąt roślin i można byłoby jeszcze wyliczać bez końca...


Po przycięciu jeżyny bezkolcowej  zostały mi suche gałązki. Zrobiłam z nich podporę pod groszek pachnący. Może być niewystarczający, zadziałam później :)


Rabarbar przykryłam butelkami. Rośnie pięknie. Wyczytałam gdzieś, że Anglicy przykrywają go czarnym pojemnikiem bez dziurek, aby zbielał. Ponoć nie ma wtedy tak kwaśnego smaku. Ja jednak pozostanę przy polskiej tradycji :)



I zwierzęta i roślinki chcą wyjść na zewnątrz. Sałatę już hartuję, a reszta czeka na lepszą pogodę.



Postanowiłam sprawić sobie prezent. Zamówiłam przez allegro ponad 30 sadzonek bylin i traw oraz krzewów ze szkółki. Lekką ręką poleciały dwie stówki. A co! Raz się żyje :o) 
Powiększyłam ogród o:
  • tojeść Aurea
  • trawę pampasową
  • piórkówka Hameln
  • macierzankę
  • Perovskia
  • hortensję Limelihgt, Annabelle i Early Blue
  • parzydło leśne
  • tawułę 'Pumila'
  • skalnicę Purpurtepich
  • trzmielinę oskrzydloną
  • krwawnicę Rote Hybriden
  • mydlnicę bazyliowatą
  • miechunkę Franchetta
  • wierzbe Hakuro Nishiki
  • miskant Gracillimus
  • goję
  • jeżówkę purpurową 'Magnus'
  • kalinę Roseum
Pozostała mi jeszcze część ze zdjęcia do zagospodarowania. Muszę jednak poczekać aż Pan Mąż powiększy ze klomb.


 Żeby nie było, że tylko ja pracuję w ogrodzie. Nie, nie! Wielkie podziękowania dla Pana Męża za skoszenie trawy i pomoc w nawiezieniu kompostu. A Pani Teściowej za "wyhakanie" części warzywnika.

Do zobaczenia jeszcze w tym tygodniu :)

Gosia

1 kwietnia 2015

Gdzie ta wiosna?

Na Pomorzu zimno, pada deszcz ze śniegiem. Tylko czasami wyjrzy słońce. Marzę już o tym, by móc posiać rzodkiewkę i posadzić sałatę pod folią. Ach!
Jak na razie pocieszam się żonkilami z ogródka i marketowym hiacyntem.

Kiedy będzie w końcu na tyle ciepło, abym mogła znów wypić kawę w ogrodzie? hmmm...



Gosia

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia